wtorek, 22 stycznia 2008

W górę

Wskaźniki na giełdzie amerykańskiej spadają, a moje samopoczucie właściwie pnie się powoli w górę. Pierwsza część sprawdzianu z historii już za nami, test przyszedł i poszedł, jak na możliwości Krzysztofa - całkiem niezgorzej, choć mogłem być jeszcze ze 3% lepiej przygotowany (w ramach moich zdolności percepcyjnych). Tymczasem teraz układam sobie speech z angielskiego, przysłuchując się Michaelowi Bublé i Dire Straitsom. Muszę się jeszcze nauczyć matmy, a przynajmniej spróbować, chociaż prawdopodobieństwo, że się nauczę, jest dosyć nikłe. W przeciwieństwie do tego, że zaliczę ten sprawdzian. A powinienem mieć trójkę zeń. Ale powiedzcie - czy dwója na świadectwie maturalnym z matmy to wielka hańba? Wielka chyba...
No ale czas goni i kolacja, więc już kończę. Być może będę musiał się jeszcze dzisiaj bawić z bibliografią do prezentacji z polskiego. Oooohyda! [Aniu, WYBACZ!!!]

A na koniec - jeszcze jeden Whose Line. :)


5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ohyda :>

Matylda pisze...

no, symul znowu. jednak historia sprawcą zła jest nieszczęsnym.

Krzysztof pisze...

aniu - PRZEPRASZAM! ;D
mat - no chyba tak...
raf - Tobie też. :D

Rafał pisze...

To było do WLIIA, koleś ;)

Krzysztof pisze...

Bzdura! To było do Ciebie! :D