Dziś Tłusty Czwartek, a my byliśmy w MagDonaldzie i wpieprzaliśmy burgery, jak każe nasza klasowa tradycja tracenia resztek klasy. Było fenomenalnie.
Jest brzydki, czwartkowy wieczór. Zupełnie mi się nie podoba.
Kupiłem od przydrożnego dziadka książkę o Goebbelsie. Zajebiście.
Dostałem tróję z polskiego. Poniżej oczekiwań. Beznadziejnie.
Na ulicy dostrzegłem kątem oka dawną znajomą, przyjaciółkę, nieudaną miłość. Nie wiem jak mi z tym. Raczej obojętnie.
Jakaś pani telefonistka o niezmiernie irytującym głosie chciała mnie zaprosić na wystawę naczyń firmy Filipiak. Po kiego mi to walca?
Nie chce mi się pisać, chce mi się za to spać.
Dziękuję.
Jest brzydki, czwartkowy wieczór. Zupełnie mi się nie podoba.
Kupiłem od przydrożnego dziadka książkę o Goebbelsie. Zajebiście.
Dostałem tróję z polskiego. Poniżej oczekiwań. Beznadziejnie.
Na ulicy dostrzegłem kątem oka dawną znajomą, przyjaciółkę, nieudaną miłość. Nie wiem jak mi z tym. Raczej obojętnie.
Jakaś pani telefonistka o niezmiernie irytującym głosie chciała mnie zaprosić na wystawę naczyń firmy Filipiak. Po kiego mi to walca?
Nie chce mi się pisać, chce mi się za to spać.
Dziękuję.
2 komentarze:
Por fawor?
Por seler?
Prześlij komentarz