piątek, 25 stycznia 2008

Pytanie

Zastanawiam się nad tym, dlaczego to wszystko wydaje mi się takie przykre i skomplikowane. I dochodzę do wniosku, że zdecydowanie za dużo zastanawiam się nad sobą. Nie mówię, że nie jestem spontaniczny, naturalny, bo tak nie jest - zwykle robię to, co mi przyjdzie do głowy, na bieżąco. Czasami jednak staram się wszystko dokładnie przemyśleć, wybadać, jak powinienem się zachować, postąpić właściwie, żeby osiągnąć jakiś cel, zrobić dobre wrażenie, ukazać się w dany sposób. Forma z Gombrowicza, jak nic. Problem w tym, że im dłużej się nad czymś zastanawiam, analizuję, rozpatruję - tym więcej zauważam pęknięć i braków. To tak, jakbym dłubał patykiem w górce piachu, rozgrzebywał ją, aż w końcu - nie zostałoby z niej nic. To bardzo niebezpieczne dla mojego życia. I teraz, co powinienem robić? Przestać myśleć? Czy zamęczyć się wreszcie do końca, dogrzebując się do asfaltu pod górką piasku?
Przykro.

2 komentarze:

Rafał pisze...

Oj, Mucias, Mucias - mam nadzieję, że niedługo wrócisz do siebie. Włącz youtube, obejrzyj WLIIA, spotkaj się z Paskówną, tylko nie popadaj w marazm, ziom.

Matylda pisze...

widzę że forma już się zagnieździła na dobre, skoro nawet u Ciebie :)