środa, 30 stycznia 2008

Absurd Apokaliptyczny

Oglądanie wieczornych serwisów informacyjnych napawa mnie ostatnio nieudawanym przerażeniem. Zarówno sytuacja polityczna w Polsce, jak również gospodarcza, społeczna, klimatyczna i obyczajowa przedstawiają się w sposób, który rodzi refleksję, że wszystko, w czym żyjemy, jest na jak najlepszej drodze do ostatecznego rozsypania się w popiół, na który Feniks by się nawet nie raczył wysrać. Nie wiem jak rodzą się wojny domowe, nie wiem, jak upadają imperia, nie wiem również kto podpalił Wielki Wybuch, ale wydaje mi się, że wiadomości z telewizora mogłyby przyprawić Nostradamusa i Świętego Jana Apostoła o apopleksję.
Wybrana przy akompaniamencie naszych wielkich nadziei Platforma, jak czas pokazał, nie jest w stanie poradzić sobie z dyrygowaniem naszą ukochaną RP i zaczyna kręcić tak samo, jak kręcili PiSiacy. Boli, zwłaszcza, że sam entuzjastycznie skreśliłem Donalda. Z drugiej strony jednak - wielkie nadzieje na zmianę mogą czasami ewoluować w gigantyczne nadzieje na diametralne zmiany, a na to, być może rzeczywiście, Polska nie może sobie pozwolić. Faktem jest jednak to, że większość grup zawodowych, opłacanych z budżetu państwa (w większości), pragnie podnieść swoją stopę życiową właśnie teraz i od teraz. Stąd - celnicy, lekarze, nauczyciele, pielęgniarki i górnicy. Myślę, że wkrótce możemy się również spodziewać kolejnych. Kolejarze, listonosze? A fala strajków, jak widać, ciągnie za sobą kolejne fale strajków i protestów. Celnicy - kierowcy, lekarze - pacjenci, nauczyciele - uczniowie, górnicy - żony górników. A na domiar złego - strajki wiążą się ze stratami, straty wiążą się z frustracją, a frustracja wiąże się z pozwami, procesami, wyrokami. Pozywane jest i będzie państwo, a kieszenią, którą będzie się wypróżniać odszkodowaniami, będzie dziurawa kieszeń budżetowa Orła Białego. Oj, Bielik. Idź ty lepiej za przykładem swoich braci i po prostu wygiń. Przynajmniej będziesz miał spokój.
Reportaż n/t warszawskiego wiaduktu tramwajowego, który niemalże sypie się w gruzy, dobił mnie do reszty. Stolica jednego z większych państw europejskich, a ruch tramwajów na wiadukcie reguluje dwóch tępawych kolesiów z plastikowymi lizakami, którzy puszczają pojazdy wahadłowo, żeby nie przeciążyć konstrukcji i żeby się pół sieci trakcyjnej nie rozpierdoliło. Przepraszam, ale to jest hańbiące i gorszące.
A zima się kończy pod koniec stycznia. Przez okno w szkole słychać ptasie trele, a na drzewach kwitną pączki (i nawet Polonez mi zbyt łatwo odpala z rana). A pieniądze na ferie już wpłacone. Zresztą, co z tego, że wpłacone - mam ochotę pojeździć na nartach, bo to lubię. I nie chcę, żeby mi pieprzone zdegradowane środowisko psuło plany wypoczynkowe, doczepione desperacko do przygotowań do matury. Tak?
Wszystko się wali, tylko książki pisać. A na to nie ma czasu. Nasuwa się refleksji kilka: czy jak skończę studia (bo się dostanę i skończę) nie przyjdzie czas na prawników, żeby strajkować z powodu widma nędzy? Czy Polska rozpadnie się na dzielnice, skłócone i żrące się ze sobą? Czy trzeba będzie robić zapasy koksu w salonie, na wypadek odcięcia prądu, ogrzewania, gazu? Co jeszcze nas czeka, zanim Pan Bóg zresetuje tego mutanta, który wyrósł ze spryskanych pestycydem nasion edeńskich jabłuszek?

Dostaję powoli nerwicy.

6 komentarzy:

Rafał pisze...

Z mojej libertariańskiej pozycji wygląda to jeszcze gorzej, z perspektywy historiozoficznej to już w ogóle śmierć, smród, syf i małżeństwa homo.

Nic to - jak radził Wolter, zajmijmy się swoim ogródkiem.

Matylda pisze...

jeśli Polska rozpadnie się na dzielnice, pozostaje jedynie mieć nadzieje, że Mazowsze będzie tą panującą - w końcu tradycje sięgają już Konrada Mazowieckiego, króla Polski :>

Rafał pisze...

Mhm, za którego przybyli do Polski Krzyżakowie, walcząc z pogańskim Pomorzem Zachodnim dzięki Prusom z Litwy :>

Krzysztof pisze...

Obsrać się można ze śmiechu. :>

Pasqui pisze...

Co jeszcze nas czeka, zanim Pan Bóg zresetuje tego mutanta, który wyrósł ze spryskanych pestycydem nasion edeńskich jabłuszek?- to jest zdanie mistrz. BOSKIE.
a co do Apokalipsy, to pamiętaj- nie mów o niej zbyt głośno, bo prezes giełdy powie, że działasz na szkodę WIG-20. I na pewno stoją za Tobą lobbyści. I musi Cię osądzić Komisja Etyki Finansowej.

Krzysztof pisze...

Dzięki. :)
Za komplement. Bo za ostrzeżenie, to niebardzo. Nie boję się!