środa, 23 stycznia 2008

PostSennie

Obudziłem się ostatecznie o 16:20, przeklinając troszkę, że jestem niewyspany i śpiewając We Are The World. Nieznane są koleiny mózgowia, którymi się ono przemieszcza, kiedy właściciel nie patrzy...
Refleksja na temat Poczty Polskiej: w połowie zaplanowanego na spanie przedziału czasowego zapukał do moich drzwi listonosz. I przyniósł mi paczkę, którą zamówiłem w grudniu. Nie będę komentował, tak tylko sobie zauważam, że już końcówka stycznia. Ale to nic, to nic.
Dobra. Przez sen nawiedzała mnie historia, więc sobie teraz z największą przyjemnością troszeczkę powtórzę. Ciekawe czy jest w moim domu jakiś poczet królów polskich... Taka mnie oto naszła pomysłowość.

4 komentarze:

Rafał pisze...

Spanie w ciągu dnia to kiepski pomysł, u mnie zawsze wyradza się w całodzienną rozkminę i nieróbstwo.

Krzysztof pisze...

Prawda, ale ja spałem tak, że nie mam rozkminy. :) od 14 do 16. To taki optymalny moment. Najgorzej się śpi w okolicach 17:00, bo to potem rozwala cały dzień...

Matylda pisze...

chuj prawda, zawsze śpię koło 17, jest mi bosko wtedy.

Krzysztof pisze...

Jak śpisz to jest Ci bosko, ale 17:00 to środek domowego dnia pracy. Więc trochę rozbijawa. Przynajmniej u mnie.