sobota, 3 marca 2007

Ciężka droga do Heaven

I'm a sailor peg
And I lost my leeeeeg!!


Niech ten człowiek wreszcie ruszy...


I climbed up the topsails
I lost my leeeeg!!!!


Ruszaj, człowieku!!


[łup, łup-łup, łup-łup-łup-łu-łu-łu-łup]


Bosh, nareszcie!

Trzęsie, warczy, zarzuca.
Krople wody spływają niesymetrycznymi ścieżkami po kurtce.
Niecierpliwie przytupując patrzy przez brudną szybę na rozmazane plamy żółtych latarni.
Wilgoć, szarość, złość.


I'm shipping up to Boston!


Gdzie ten pieprzony Auchan...?!


(whoooaaaaoa oooooh ooooooh)


Trzeba było wsiąść w Ekspres.


I'm shipping off...


Spokojnie, jeszcze tylko kawałek...


To find my wooden...


Jest!!!


...leg!!!


Ja pierdzielę... Nienawidzę tego miasta! Dlaczego jest tak DALEKO??!!


***

Tup, tup, tup, tup, tuptuptuptuptup! Palcem w domofon, głową w ścianę. Piiiiip!
Tup, tup, tuptuptuptutputup, tup tup! Palcem w domofon, łapiemy oddech, łapiemy oddech, łapie...
Piiiip!
Hops, hops, po dwa schodki, hops, hops, po dwa...
Hau hau hau hauuuuuuuuu!!
Hops, hops, palcem w dzwonek, głową w drzwi.
Otwiera.

***

Uśmiech, dotyk, ciepło...
Warto było.

---
To find my wooden leg!

1 komentarz:

Pasqui pisze...

łohohohooooooo :) oj tak - ja tez nienawidze tego miasta. Za to Ciebie kocham :*