Już od sześciu miesięcy jesteśmy razem. Sześciu burzliwych, gorących i zimnych miesięcy, z początku cichych i zamkniętych, z czasem rozwijających się coraz bardziej, aż w końcu rozkwitniętych pełnią żyjącego w nas uczucia. Oboje zmieniliśmy się przez ten czas, ja - zarówno z wyglądu, jak i w środku; zrozumiałem wiele, nauczyłem się wiele, odwróciłem do góry nogami swoje poglądy na niektóre sprawy, starałem się stać się lepszym. Dla Ciebie. Wszystko dla Ciebie. Ty - wydaje mi się, że odżyłaś na nowo, wróciłaś do siebie, pogodziłaś się ze sobą i uśmiechnęłaś się do swojego zranionego serca. Z pomocą z zewnątrz zaakceptowałaś to, co na Ciebie czekało z pokorą i miłością.
Wydaje mi się, że teraz jesteś szczęśliwa...
Nigdy nie było mi dane czuć tego, co czuję teraz. Nigdy nie umiałbym wyobrazić sobie literackiego "szczęścia" w takim stopniu, w jakim, dzięki Tobie, doświadczyłem go na własnej skórze (i kościach). Wcale nie naiwne są myśli o dalekiej przyszłości. Razem jesteśmy w stanie przetrwać najgorsze, i jeśli nawet coś zaboli któreś z nas... Jesteśmy po to, żeby sobie pomóc. Wierzę, naprawdę wierzę w to, że wspólnie doczekamy się grona hasających wnucząt i przeżyjemy wiele słonecznych i ciepłych dni, trzymając się za ręce i spacerując nad brzegiem naszej ulubionej Wisły...
To wszystko, co czujemy, o czym marzymy, czego pragniemy - zostanie w nas. Za kolejne pół roku, rok, dziewięć lat, dziesięć... To będzie trwać. MY będziemy trwać. Starsi, lepsi, mądrzejsi doświadczeniem... ale tacy, jak dziś.
Sześć miesięcy... A jakby całe życie.
Piękno miłości. Dziękuję Ci, Boże, za ten dar. Dziękuję Ci za Nią.
A Tobie dziękuję za to, że jesteś. I za to, że wiem, że będziesz.
Kocham Cię.

Wydaje mi się, że teraz jesteś szczęśliwa...
Nigdy nie było mi dane czuć tego, co czuję teraz. Nigdy nie umiałbym wyobrazić sobie literackiego "szczęścia" w takim stopniu, w jakim, dzięki Tobie, doświadczyłem go na własnej skórze (i kościach). Wcale nie naiwne są myśli o dalekiej przyszłości. Razem jesteśmy w stanie przetrwać najgorsze, i jeśli nawet coś zaboli któreś z nas... Jesteśmy po to, żeby sobie pomóc. Wierzę, naprawdę wierzę w to, że wspólnie doczekamy się grona hasających wnucząt i przeżyjemy wiele słonecznych i ciepłych dni, trzymając się za ręce i spacerując nad brzegiem naszej ulubionej Wisły...
To wszystko, co czujemy, o czym marzymy, czego pragniemy - zostanie w nas. Za kolejne pół roku, rok, dziewięć lat, dziesięć... To będzie trwać. MY będziemy trwać. Starsi, lepsi, mądrzejsi doświadczeniem... ale tacy, jak dziś.
Sześć miesięcy... A jakby całe życie.
Piękno miłości. Dziękuję Ci, Boże, za ten dar. Dziękuję Ci za Nią.
A Tobie dziękuję za to, że jesteś. I za to, że wiem, że będziesz.
Kocham Cię.
1 komentarz:
Dziękuję Ci, Kochany,takoż :*
Prześlij komentarz