Dzisiaj jestem "Eye of the Tiger" (ET? stayed home?). Z powodu braku narządu wzroku, z bólem serca, choć niewielkim, opuściłem zajęcia lekcyjne. Cztery zajęcia, z których jedno miało być sprawdzianem, a nie było, i dobrze, albo i nie, bo nie uczyłem się do niego, ale i tak mnie nie było, więc w sumie nie wiem, a to zdanie się już dawno powinno skończyć, więc je kończę, o tutaj, o. No.
A poza tym to ajm lukin foruard tu sijin maj laf tumorou. Obejrzałem w domowym zaciszu kawał filmu ze studniówki mej Lubej i gdyby nie to, że nie działają mi oczy, to z pewnością popłakałbym się ze śmiechu xD Serio. Kawał dobrej zabawy! xP Ciekaw jestem jak będzie wyglądała nasza impreza, do której przygotowania rozpoczęły już się (brawa za składnię!). Kilka osób z chęcią zobaczyłbym, jak zwinnie podrygują na "raz" w trakcie poloneza, a później radośnie gibążą się na parkiecie w świetle latarni Pana Kamerzysty, który wjeżdża z zooma w falujące biusty maturzystek. Piękne, cudne, wyborne. :] Marta, nie denerwuj się! :P
Studniówka... Taaaak...
No, a poza tym wszystko ze mną w porządku. Pozdrawiam! :)
Studniówka... Taaaak...
No, a poza tym wszystko ze mną w porządku. Pozdrawiam! :)
1 komentarz:
:* do jutra!
Prześlij komentarz