poniedziałek, 12 marca 2007

School / Skull?

Wieczorne zasięście przed ekranem komputera, dopasowanie poplamionych atramentem palców do wytartych przycisków na klawiaturze. Nieumyślne nietrafianie we właściwe literki, krótki przegląd wieści z Golgoty na klasowym forum o obowiązkach nadchodzącego tygodnia. Kilka słów do przyjaciół, kilka komentarzy na blogach znajomych.
Pokolenie o zapachu kawy.
Jak pisał Alex - sztuczne podtrzymywanie życia domowymi i syntetycznymi sposobami nie daje dobrych rezultatów na dłuższą metę. Parę filiżanek kawy czy kradziona drzemka na wersalce, albo w autobusie nie zastąpi zdrowego snu i chwili relaksu przy ulubionej muzyce i dobrej książce. Moment bezstresu i zapomnienia o obowiązkach, kilka swobodnych myśli o życiu, miłości, pięknie, działa bardziej kojąco, niż można by się spodziewać. Oczywiście - wówczas, kiedy nie robimy tego na drugim kanale myślenia, między rozważaniami o pracy domowej z matmy, a tymi o sprawdzianie z fizyki. Takie życie ssie. Życie nakazami i zakazami. Każdy potrzebuje wolności dla właściwego rozwoju. Chociaż odrobiny.

POINTA: Pierdolić szkołę? :]
Tak troszkę. :) Może bardziej dyplomatycznie: nie dać się stłamsić. A, zresztą pieprzyć poprawność polityczną. :]