Wyjazd w góry, wyczekiwany od października z hakiem. I z utęsknieniem. Spełnienie dręczących marzeń i gorących snów nocy jesienno-zimowych. 24/24 z Jedną i z Jedyną (z subtelnym jeno akompaniamentem reszty ekipy). Śnieg, narty, domek, Marty (Marta właściwie, ale rym był potrzebny) i pięknie, i morowo, i cudnie. A jakby tego jeszcze było mało - urodziny Misiaka, rocznica - all inclusive. :)
Czas się pakować. Ale jak będzie... Napiszę po powrocie... :) Z pewnością napiszę...
Do zobaczenia!
Czas się pakować. Ale jak będzie... Napiszę po powrocie... :) Z pewnością napiszę...
Do zobaczenia!
1 komentarz:
oh ah i ojjjj
Prześlij komentarz