poniedziałek, 19 lutego 2007

Człowiek-Paradoks

Spróbował pomyśleć na ten temat racjonalnie, jednak wówczas jego jaźń zionęła na niego pustką bezmyślności, urażona niezapowiedzianym wtargnięciem własnego, co prawda, właściciela, ale w tym momencie również intruza. B. pogubił wszystkie pochwycone dotąd wątki i już sam nie wiedział co ma ze sobą począć.
Sytuacja ta wiązała się bezpośrednio z kolejną jego wędrówką w głąb siebie. Penetrując bezwstydnie swoją własną osobowość B. zwiedził skrajne osady zamieszkujących go uczuć i poczuć, w wyniku czego doszedł do zakakującego wniosku. Mianowicie, stwierdził z niemałym zdumieniem, że jest dziwną istotą, skłonną do popadania w samozachwyt z taką samą łatwością, jak w depresję. Miał zarazem zawyżone mniemanie o sobie i rozległe kompleksy. Oba te zjawiska ujawniały się naprzemiennie, trudno było jednak stwierdzić, jakim bodźcem były powodowane. To doprawdy dziwne było, bo dotąd wydawało mu się, że takie czynniki, jak te, są zupełnie przeciwstawne i kontrastujące. No bo, powiedzmy sobie szczerze, w istocie takimi były. Jednak w wyniku dziwnego zbiegu okoliczności, czy też bożej igraszki, postanowiły nająć lokum w tej samej siedemnastoletniej kamienicy i spróbować współżyć we w miarę stabilnym sąsiedzkim związku. Obrazowo można powiedzieć, że kamienica trzęsła się w posadach od takiej przedziwnej symbiozy. Do 21. roku istnienia, kamienica była jeszcze, jak mówią uczeni naukowcy, w trakcie intensywnego osiadania na fundamentach. Za sprawą buszujących lokatorów doznała w tym czasie niejakiego uszczerbku na elewacji, jak również na ścianach nośnych i elementach wykończeniowych. Gdzieniegdzie odpadał tynk, niektóre rury zdążyły przerdzewieć, a okna miejscami były zupełnie bez kitu.
Tak więc B. czuł, że zrozumiał przyczynę (a przynajmniej jedną z przyczyn) swojego wewnętrznego rozchwiania. Pocieszał się myślą, że taka sytuacja zapewni mu niezawodny hart ducha, a, koniec końców, któryś z lokatorów wreszcie się przeprowadzi.
Ktokolwiek by to nie był, B. czekała świetlana przyszłość - jeśli nie powieściopisarza, to przynajmniej popularnego blogaskowicza.

Brak komentarzy: