Wabi nauk czar,
130 długich lat
Płonie uczuć żar..."
To taki smutny żarcik na zakończenie ferii... Wczorajszy dzień był wyjątkowo pusty i bezbarwny. Niestety, nie budzę się już przy Jej boku, nie mogę patrzeć w herbaciane oczy, spoglądające po raz pierwszy na promienie dnia. Nie czuję dotyku Jej dłoni, nie słyszę spokojnego oddechu, ani osławionego "jestem głodna" o 11:30 rano. A cały dzień nie jest już taki piękny, choćby nawet padał śnieg i było mokro... Szara rzeczywistość powoli wpływa na suchy przestwór mojej świadomości i wypiera uczucie błogości, chroniące się tylko w oazach snu. Czas spojrzeć do wielkiego kalendarza, obczaić najbliższe sprawdziany, zastanowić się nad zajęciami dodatkowymi. Ponadto - ten semestr będzie świadkiem mojego wzięcia się za robotę (serio serio!), robienia przeze mnie prawa jazdy i patentu żeglarskiego (zapewne), prawdopodobnie również CAE, oraz samopomocy w dążeniu do jakichś celów, które najwyższy czas sobie określić. Także tego... Czas do łoboty. Trzymam za siebie kłykcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz