sobota, 17 lutego 2007

...

Malheuresement, nie jestem w stanie napisać dziś niczego treściwego. Powodem tego może być stary druh Robert, który z wielką werwą i zapałem ględzi do mnie z głośników komputera. Dawna znajomość, odświeżona za pomocą technologii cyfrowej i nowoodkrytych możliwości jedynego słusznego komunikatora, wydalonego na rynek przez mój ulubiony koncern, sprawiły, że wieczór mam miło zapełniony niegłośnym blablaniem, co z jednej strony jest całkiem przyjemne, a z drugiej nijak nie pozwala mi się skupić na przelewaniu na wielmożny Serwer moich niewysłowionych frustracji oraz krystalizujących się powoli w umyśle opowieści dziwnej treści, które wreszcie chciałbym spisać. Może jutro... Dobranoc.

Brak komentarzy: