Zbieram przypadkowe informacje po kolegach i koleżankach. O tym, jak spędzają święta i takie sprawy. Co się okazuje? Nie tylko mi nauka przychodzi z trudnym trudem. Różne są sposoby ucieczki. Jedni uciekają fizycznie (za miasto). Inni uciekają w Internet (czytanie dawnych notek). Jeszcze inni - w twórczość (MusicMakery i inne GarageBandy). Pozostali są wsysani przez rodzinę (Harry Potter na TVN), rozbudowują swoją twórczość (mobilne blogaski, digarty), biją rekordy w BubbleTrouble (i nie mówię tu o mnie, ani Adamusie!), albo robią inne, interesujące przecież, rzeczy. Chyba nie da się spędzać każdej chwili na nauce.
Wesołych Świąt.
Wesołych Świąt.
3 komentarze:
uspokoiłeś mnie tą notką, historii jeszcze nie tknęłam...
nie tykać! absolutnie!
Marta, jesteś niesprawiedliwa. Nie rozumiem Twojego działania na naszą szkodę, zwłaszcza, że nasze rynki pracy się nie pokrywają, zważywszy na Twój kierunek studiów i zestawiwszy go z naszymi aspiracjami.
Prześlij komentarz