niedziela, 30 marca 2008

Dzień dobry

Od rana do wieczora. Mimo że odebrano mi podstępnie, jako ubogiej matce jedyne dziecię (Lament świętokrzyski vs. III część "Dziadów"?) godzinę drogocennego snu, to i tak czuję się dość rześko. Nie było nawet rytualnej drzemki w ciągu dnia, chociaż zauważyłem, że ostatnio w ogóle od niej odchodzę. Zresztą, i tak wstałem o 10:00, więc wszystko jedno. Nie ma potrzeby nadrabiania.
Uczę się o II wojnie światowej, jestem zainteresowany. Jeszcze tego nie przerabiałem, a z tego, co BB mówiła w szkole, nie wyłapałem nic ciekawego. Cóż, BB ostatnio w ogóle się zrobiła nudna jak jasny pierun. A może to kwestia mojej powszechnej pogardy dla ludzi. :)
W strzępku "Milionerów", jaki zdało mi się zobaczyć, jakaś młoda gazela odpowiadała na pytania i doszła do 500.000 zł. Ma jeszcze dwa koła ratunkowe, ale skończył jej się czas, o co zadbał Hubert U., dzięki czemu będzie mogła dokończyć za tydzień, a Grupa ITI otrzyma z pewnością notowania powiększone o duży napój i frytki, jak również równowartość małego państwa w Azji. Trudno. Najbardziej wkurza mnie jednak to, że wystarczy wiedzieć jakie jest alterego Bruce'a Wayne'a, żeby wygrać pół miliona złotych. Jebać kapitalistów, kurwa.
Mamusia twierdzi, że jestem krytyczny, i rzeczywiście, odczuwam dzisiaj satysfakcję z kłucia sceptycyzmem. To pewnie reakcja na wczorajsze przyjemności z oglądania filmu z Martą, oraz przebywania z Martą, w tych trudnych czasach, targanych wichrami, globalnym popierdoleniem i brakiem wolnych miejsc do parkowania. Trudno, jest fajnie. Zwłaszcza, że na komunikatorach można spokojnie pluć ironią, jeszcze mniej zauważalnie, niż w rzeczywistości. Ale w rzeczywistości też warto ćwiczyć.
Chciałem złożyć gratulacje wszystkim osobom, które zwracają się do mnie, "ot tak", żeby stwierdzić mimowolnie, że zamierzają oglądać film, albo coś, albo coś, bo (w domyśle) są już znakomicie wszystkiego obkute i z podniesionym czołem ruszają na bój ze światem. Jestem pełen dla Was uznania, ale ja też nieźle sobie radzę, więc nie mam nic przeciwko temu, żebyście się ze mną dzielili takimi rozważaniami. Cieszmy się wszyscy razem i tylko niezauważalnie sprawdzajmy, czy inni są tylko troszkę, czy troszkę bardziej niedouczeni od nas.
Mam nadzieję, że jutro będzie ciepło, chociaż w sumie, to wszystko jedno, bo i tak nie pogram w siatkówkę, bo trzeba będzie się uczyć. A, co tam. Nie ma nic równie przyjemnego, jak nauka! Co ciekawe, w tym momencie akurat specjalnie nie sarkam, bo ostatnie prace nad prezentacją były naprawdę całkiem przyjemne, a nauka o II wojnie jest ciekawa, o czym już wspominałem, kilka centymetrów powyżej.
No, w sumie o niczym ciekawym nie napisałem, ale i tak jest mi całkiem radośnie, bo objawiłem swoje cenne myśli i niepokoje w formie wysublimowanie zawoalowanej, hy hy hy.
Dosyć.

--
Acha, kącik gratulacji!


Dzisiaj gratuluję:
- Marcie
- Tomkowi
- Anusi
- i dziewczynce z "Milionerów".

1 komentarz:

Rafał pisze...

Czas zgłosić się do Milionerów w takim razie - a cna pogoda z maturą na karku nie cieszy tak, jak powinna.