środa, 18 czerwca 2008

Zrzęd konkretny

Pal sześć (85, właściwie). Zarejestrowałem się na Stefanie na jeden kierunek. Dla spokoju ducha. Najwyżej odpracuję "opłatę rekrutacyjną". Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego - niby patron katolicki, a zdzierają jak rodowici Żydzi z UW! Zresztą, a propos zdzierania będzie dalej.

[Dalej]

Nie chciałem, ale Tata powiedział że trzeba rozruszać, więc pojechałem Poldkiem, miast rowerem, do Piaseczna. Wcześniej zaś zatankowałem paliwo, z konieczności. Cena za litr benzyny 98-oktanowej (Verva), jaka mi się wyświetliła, doprowadziła mnie na skraj palpitacji serca.

4,99 zł

Czy ja, kurwa, śnię? Wzrost cen paliw jest zatrważający (był już od dawna, ale magiczne "100$" mniej mnie przeraża niż magiczne "5 złote"), rower staje się JEDYNĄ UCIECZKĄ OD BANKRUCTWA RODZINY, POLSKI, EUROPY! Darzbór i Bogu dzięki, że go mam i użytkuję.

A rodzice nie traktują poważnie moich rozterek związanych z pracą. Chyba trzeba postawić ich przed faktem dokonanym, jak już ją znajdę, bo coś mnie się zdaję, że słowa me to groch na ich ścianę...

Idę popedałować.

Brak komentarzy: