Chyba powoli zbliżamy się do pierwszego punktu kulminacyjnego tegorocznych wakacji. Po wizycie w szkole i rozmowie z panią ex-Wychowawczynią obudził się we mnie stres związany z wynikami matur i rekrutacją na studia. Stres ów wiąże się również z koniecznością rejestrowania się na uczelniach, wyborem kierunków itp. To wcale nie taka prosta sprawa. Po tym okresie, który minął od maja, zupełnie zatraciłem zdolność racjonalnej oceny moich szans. Nie wiem już jak napisałem jaką maturę, na ile procent mogę liczyć, jakie mogą być progi, ilu może być chętnych... Nic nie wiem. Trochę błądzę, trochę kluczę, niby staram się o tym za bardzo nie myśleć, ale przecież wiadomo, że to się nie uda. Także tego. Z ciężkim sercem sięgam do rodzicielskiej kieszeni, aby uiścić "opłatę rekrutacyjną" (UW to niespotykane mendy, jeśli chodzi o pobór "opłat rekrutacyjnych"). Waham się ciągle, prawda, ciągle zastanawiam się nad dodatkowymi kierunkami, na które miałbym pewność, że się dostanę. Ale jak już sobie taki upatrzę, to w końcu dochodzę do wniosku, że wcale nie mam pewności że się tu dostanę i zabawa w szukanie zaczyna się od nowa. Serio, można się nad tym nieźle spocić. Taki okres, mówią. Mało pocieszne. Jak zwykle, zresztą.
Problem stanowi UKSW, z którego się wszyscy śmieją i który wszyscy odradzają. Ja też się śmieję i też odradzam, prawda, choć wiedzę mam niewielką na temat tej uczelni, wszelako składanie tam papierów naraża mnie na częściowy ostracyzm i docinki. I co, warto się przejmować nieżyczliwymi, czy raczej przejmować się sobą? A może nie ma się czym przejmować, bo GDZIEŚ na ten Warszawski się dostanę?
Jak już mówiłem, nic nie wiem. Straszne to uczucie.
Poza tym - zaczynam przedsiębrać działania mające na celu zapewnienie mi miejsce dorywczej pracy zarobkowej. Tutaj też szykuje się niezła zabawa. Niektórzy znajomi już mają takowe doświadczenia za sobą, więc może mnie poratują w chwili kryzysowej, jeśli taka przyjdzie. Tylko że ja potrzebuję pracy na sierpień/wrzesień. Więc jeszcze się chwilkę porozglądam. Kurierom marnie płacą, z tego, co czytałem. Więc rowerek pozostanie narzędziem rekreacji. Ewentualnie środkiem transportu do pracy, jeśli będzie taka możliwość. A co ma nie być!
Na koniec chciałem zachęcić do pobierania nowego Firefoxa (dzisiaj Dzień Pobierania - bijemy Rekord Guinessa!), który wydaje się być funkcjonalnym i estetycznym.
No i pozdrowienia dla Aleksa, który zrobił dobrą imprezę. :)
A reszta problemów pozostaje do rozwiązania w najbliższym czasie.
Problem stanowi UKSW, z którego się wszyscy śmieją i który wszyscy odradzają. Ja też się śmieję i też odradzam, prawda, choć wiedzę mam niewielką na temat tej uczelni, wszelako składanie tam papierów naraża mnie na częściowy ostracyzm i docinki. I co, warto się przejmować nieżyczliwymi, czy raczej przejmować się sobą? A może nie ma się czym przejmować, bo GDZIEŚ na ten Warszawski się dostanę?
Jak już mówiłem, nic nie wiem. Straszne to uczucie.
Poza tym - zaczynam przedsiębrać działania mające na celu zapewnienie mi miejsce dorywczej pracy zarobkowej. Tutaj też szykuje się niezła zabawa. Niektórzy znajomi już mają takowe doświadczenia za sobą, więc może mnie poratują w chwili kryzysowej, jeśli taka przyjdzie. Tylko że ja potrzebuję pracy na sierpień/wrzesień. Więc jeszcze się chwilkę porozglądam. Kurierom marnie płacą, z tego, co czytałem. Więc rowerek pozostanie narzędziem rekreacji. Ewentualnie środkiem transportu do pracy, jeśli będzie taka możliwość. A co ma nie być!
Na koniec chciałem zachęcić do pobierania nowego Firefoxa (dzisiaj Dzień Pobierania - bijemy Rekord Guinessa!), który wydaje się być funkcjonalnym i estetycznym.
No i pozdrowienia dla Aleksa, który zrobił dobrą imprezę. :)
A reszta problemów pozostaje do rozwiązania w najbliższym czasie.
3 komentarze:
też myślałam o UKSW >_< ale poczytałam opisy kierunków i oni bardziej skupiają się na tym że cudna lokalizacja i przyjazna atmosfera niż na tym czego mają Cię nauczyć. także to śmierdzi trochę.
jednakowoz lepiej UKSW niż jakiś tam Białystok, nie?
no ja też na UKSW coś złoże. a co mi tam ostracyzm. kwardym trza być, nie miętkim.
ja chyba polonistyka i historia sztuki.
Prześlij komentarz