czwartek, 19 czerwca 2008

Black Holes and Revelations

Mam krwotok z nosa i kropla mojej posoki właśnie krzepnie sobie na blacie biurka, ale to nie zmienia faktu, że nie chce mi się iść tego krwotoku zatamować. Lenistwo patologiczne?

Dziś kolejny Dzień Rowerowy, kolejny raz trasa wiodła do Kobyłki przez Poligon, który okazał się być Czarną Dziurą, która zakrzywia czasoprzestrzeń tak, że można zeń wyjechać we wszystkich miejscach świata, tylko nie do końca tam, gdzie się chciało. Poza tym na owym poligonie spotkać można wiele ciekawych zjawisk, na przykład procesję żołnierzy jadących na furmance wiozącej pociski do czołgów (i machających czymś). Można też spłoszyć czołg w krzakach za mostkiem z dorodnej brzeziny. Można w końcu, w środku lasu, znaleźć asfaltową drogę, która wiedzie przez bramę z żołnierzem-strażnikiem, a jak się zapyta przechodnia: "Przepraszam Panią, co to za miejscowość?", to ten odpowiada "Rembertów". W każdym razie - mimo błądzenia dotarliśmy Zy domu do Asi i Łod Asi do domu. Dzień był wspaniały, czterogodzinna posiadówa w Kobyłce również wspaniała (niemoc i niechęć opuszczania owego miejsca mówią same za siebie), droga powrotna - megawspaniała, a ból w dupie powoli zaczyna ustępować. Także - pełen odjazd. Gdyby nie to, że Tomek zarysował mi ramę, to już w ogóle byłoby miodnie.

Nie mogę się dogadać ze starszymi w sprawie studiów. W sprawie pracy już nie próbuję, bo to na nic. Generalnie mnie nikt nie słucha, za to wszyscy się wypowiadają. A braciszek w tym czasie usiłuje pokazać mi jakąś "zajebistą bitwę", na którą w ogóle (ni chuja) nie mam ochoty.

Na szczęście jutro Afro. On będzie potrafił zaaplikować mi sporą dawkę dobrego samopoczucia i odpowiedni poziom absurdu we krwi.

Z miejsca pozdrawiam Jęczącą Karolę (Parówkę), Piwnego Tomasza, Śpiewającą Zofię, Gospodynię Joannę i jej Brata oraz całą Kobyłkę, dwóch furmanów, płochliwy czołg z krzaczorów, Panią z Psem z Rembertowa, obsługę w Dominium Pizza, Ryszarda Łazarskiego, a także Uniwersytet Jagielloński oraz firmę Merlin.pl oraz sieć telekomunikacyjną PLAY.

6 komentarzy:

Pasqui pisze...

a ja pozdrawiam moja powiekę, która drga i uniemożliwia mi przyjemne przeczytanie tego tekstu.

lady aldonna pisze...

hej, pozdrówcie jeszcze bidną Aldi,która tyra wte i we wte i nie może się nawet wyrwać na rower z Wami chociaż tak by strasnie chciała:(:(:(:(

Krzysztof pisze...

POZDRAWIAM ZACNĄ ALDONĘ! :*`

siorb pisze...

ja bardzo przepraszam, ale wcale nie jęczałam, chyba że masz na myśli dziwne odgłosy wydawane na szosie prowadzącej do Kobyłki ;P

i też stwierdzam, że dzień był "w pytkę". o.

Krzysztof pisze...

Tak, Karolcia, właśnie o te dźwięki mi chodziło... ;D

Kociak, że też masz parkinsona na powiece... Kot Asi miał wczoraj parkinsona na ogonie... Wszystkie kotowate tak mają? ;)

lady aldonna pisze...

"Blogger krzywho pisze...

POZDRAWIAM ZACNĄ ALDONĘ! :*`"

och och, to tak wspaniale z Twojej strony!!!! Muciuś.... :*