niedziela, 13 maja 2007

Umrzemy!

Świat się rozpada, świruje, wariuje, bulgocze i psika (i pucha).

W momencie, kiedy orientujesz się, że na tym samym seansie Spider-Mana 3, co ty, znajduje się oddział żołnierzy na przepustce, cichy głos odzywa się w twojej głowie, i mówi, że coś dziwnego się dzieje.

W momencie, kiedy twoja Kobieta, po wyjściu z kina, krzyczy "Ofu!", na widok telefonu komórkowego zaatakowanego ze wszech stron przez czekoladę mleczną z nadzieniem miętowym, zaczynasz wątpić w to, czy aby wszystko jest w porządku.

Kiedy w sklepie spożywczym słyszysz zniecierpliwionego chłopaka, mówiącego do swojej dziewczyny "kup se wafle ryżowe i daj mi spokój", czujesz poważny niepokój o losy świata.

Kiedy w sklepie z serii "tysiąc drobiazgów po pięć złotych" słyszysz rozmowę telefoniczną pani Menedżer, która rzecze: "Mhm. A fizelinowe obrusy? Mhm. A turbany? Mhm. A przedłużacze?" - zaczynasz się bać.

Czarę przerażenia dopełnia fakt, że krzak dzikiego bzu, niedaleko twojego domu, pachnie w niedzielne popołudnie jak galaretka wiśniowa Doktora Etkera.

Chyba czas się pakować na tamten świat. NeoNonsens zaczyna pożerać Warszawę!!!

Brak komentarzy: