środa, 9 maja 2007

format c:/

Wielokrotne wnerwy na blaszaną kupę nowoczesnego złomu zaowocowały wreszcie utratą mojej cierpliwości i orzeźwiającym sformatowaniem dysku na komputerze. Pogubiłem w międzyczasie parę plików, zdjęć i filmików (żeby było do rymu), ale w sumie niewielka to strata. Teraz bydlak działa szybciej i wygodniej się z nim pracuje.
Jednak ja sam też się czuję, jakby mnie ktoś sformatował... Na przykład - nie poszedłem na angielski. Bynajmniej nie ze złej woli. Po prostu nie do końca zczaiłem, że dzisiaj środa. Jestem trochę niefunkcjonalny ostatnio... Za dużo się dzieje dookoła mnie i zmienia. Nie mogę się do końca odnaleźć w rzeczywistości. Nawet Rafał ściął pałę... Nic już nie jest takie, jak kiedyś... :P
Dostałem dzisiaj mnóstwo ocen, które z pewnością bym zapomniał, gdyby nie to, że zapisuję je skrzętnie w swoim ARRowym notesiku. Całkiem niezłe w większości. Szkoła jest zjawiskiem dziwnym, a z upływem kolejnych dni - coraz dziwniejszym. Muszę się teraz pouczyć do kartkówki z chemii (o zgrozo!), jakichś bzdur z francuskiego (wierszyków, czy czegoś) i odrobić trochę historii. A zaległości, jakich sobie zrobiłem jeszcze przed długim weekendem, wciąż mnie prześladują. Przerąbana sprawa, nie?
Jak nie przestanę być quite confused, to nie wiem, co może z tego wyniknąć...

Weź się w garść, Krzysztofie!

1 komentarz:

Pasqui pisze...

weź się. ale bez przesadzymu:)