Żar, upał, skwar i śrzeżoga zewsząd, jak Warszawa długa i szeroka, a cholera ciężka i jasna. Niespodziewalnie zrobiło się tak gorąco, że dodom wróciwszy poczułem się zobowiązany wobec siebie i świata wziąć prysznic, bo taki pogód i środki komunikacji miejskiej tworzą duet iście diaboliczny. Zresztą słonko samo dawało sobie nieźle radę. No, w każdym razie taka pogoda, że łysego psa na dwór bym nie wypuścił (chyba że byłbym bardzo wkurżony). Na dodatek w domostwie skończył mi się soczek multiwitamina. Przesrane, przestanę.
Mam ochotę na:
- spotkanie z Ukochaną
- spacer
- kolektywne gitarzenie
- rozmowę o czymkolwiek
- film ze Scarlett
- nowy odcinek LOSTów
- spanie
---
♫ Mark Knopfler - Our Shangri-La
Mam ochotę na:
- spotkanie z Ukochaną
- spacer
- kolektywne gitarzenie
- rozmowę o czymkolwiek
- film ze Scarlett
- nowy odcinek LOSTów
- spanie
---
♫ Mark Knopfler - Our Shangri-La
1 komentarz:
oj tak.
Prześlij komentarz