sobota, 26 maja 2007

Replika

Problem pojawia się wtedy, kiedy pojazd po rodzinie, albo argument z "pytką" nie wchodzi w grę.

Rozmowy z rodzicami, których ciągle jest za mało, zawsze kończą się kłótnią. W ciągu każdej z tych rozmów dowiaduję się, że jestem egoistą, myślę tylko o sobie, nic nie robię w domu, nic mnie nie obchodzi, a zwracam się do nich tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebuję. W ogólnym zarysie - tak to właśnie wygląda. Jestem zupełnie niepowiązany ze swoim domem. Wracam tu tylko po to, żeby odpocząć, zamknąć się na klucz (metaforycznie, bo nie mam klucza w pokoju), włączyć muzykę na za głośnym komputerze, położyć się, lub udawać, że się uczę. Wśród tego wszystkiego, co dzieje się w moim życiu, rodziców jest rzeczywiście za mało. Ale - odwróćmy sytuację i spójrzmy na nią z mojego punktu widzenia. Nie lubię rozmawiać z rodzicami, ponieważ w każdej rozmowie dowiaduję się tego, o czym pisałem wyżej. Logiczne? Nikt nie lubi krytyki, a trafnej to już w ogóle. Powinna motywować, nieprawdaż? Owszem, motywuje. Obiecywałem sobie już nie raz, że się poprawię, że będę starał się być lepszym. Lecz jak mam tego dokonać, skoro wszelkie podjęte działania nadpisują moją opinię nieroba i wyrodnego syna, dobre uczynki nie są zauważane, a złe wytykane jak przedtem? Jeśli w każdej "pogawędce" wypominacie mi to, co dla mnie robiliście przez, bez mała, osiemnaście lat mojego życia, ze szczegółami przytaczając wszelkie zakupy dla mojej przyjemności, wydane na mnie pieniądze, to, że "na tak wiele mi pozwalacie", a ja "ciągle chcę więcej"... Nie umiem się odnaleźć w takiej spirali ataku. Jestem wyrodnym dzieckiem, może i tak. Czasami boli mnie to i staram się, naprawdę się staram zmienić. Ale nie ułatwiacie mi tego, rodzice.
Coś trzeba z tym zrobić, tak.
Ale... czemu nie słuchacie mnie, kiedy staram się Wam to powiedzieć...?

---
Dziękuję Ci, Marta. :* Wiesz, jak bardzo.

Dzięki, Rafał. Też czekam na żagle...

1 komentarz:

Pasqui pisze...

Kocham Cię...ale ja za to jestem nie do kochania , bo śmierdząca po imprezie...uech uech.