Nie, temu Hermesikowi warto byłoby poświęcić jeszcze z jedno słówko. Jedynie korzystając z faktu, że mam chętnego młodszego braciszka, którego chętność wynikała z tego, że sam czekał na przesyłkę, udało mi się dzisiaj odebrać list polecony. Wyglądało to następująco. Braciszek udał się do urzędu o godzinie 18:15, obiecawszy mi, że się ze mną skontaktuje, kiedy zbliży się w okolice okienka pocztowego. Zabieg ten postanowiłem zastosować po tym, jak wracając ze szkoły zapragnąłem "ad hoc" odebrać listy polecone. Gdy jednak zbliżyłem się do urzędu, zostałem przerażony tłumem ludności, który czekał w środku, i w związku z tym powróciłem do domu. Teraz zaś, po wybiegu z bratem, udało się dokonać potrzebnych czynności. Otóż, sytuacja wygląda następująco. O godzinie 19:15 braciszek dotarł do okienka. Tam odebrał swoją paczkę, ja odebrałem swoją. Była to, uwaga, uwaga, przesyłka POLECONA, nadana 7.04.2008 r. Przypomnę, że dzisiaj jest 14.04.2008 r. Tak więc list polecony szedł z Wrocławia do Warszawy równo tydzień. Co ciekawe, przy takim tempie funkcjonowania Poczty Polskiej, nie wiem kiedy doczekam się karty do bankomatu, która idzie do mnie listem zwykłym...
Pan Sąsiad, który jest generalnie we wszystkim ogarniętym, powiedział, że opóźnienia wynikają z tego, że Pan Listonosz był chory i dopiero wrócił ze zwolnienia. Poczta widocznie dotychczas nie miała nikogo na zastępstwo. Dowiedziałem się od niego jeszcze, że jeśli "ma się podejrzenie, że może czekać w urzędzie jakiś list", to można się tam zgłosić, i poprosić, żeby POSZUKALI. Wiąże się to oczywiście z czekaniem w niekończącej się kolejce, tym większej, że godziny funkcjonowania urzędu zmienili z 9:00 - 20:00 na 13:00 - 20:00 (być może po to, żeby poradzić sobie z nadmiarem przesyłek, zalegających wszędzie po kątach). Jednym słowem - szaleństwo i pojebaństwo.
Dobrze, że zamówiłem bilety na Knopflera odpowiednio wcześniej - jakby teraz miały do mnie iść, to bym się chyba nie doczekał ich na czas...
Na szczęście tym "poleconym" doszła do mnie książka do prezentacji, którą cudem udało mi się znaleźć. Teraz wreszcie będę miał możliwość sobie pohasać w domu. Książka antykwaryczna z 1968 roku, jedyny egzemplarz, jaki znalazłem w antykwariacie we Wrocławiu, po przeczesaniu 29 stron wyników wyszukiwania w Googlach. Niezły fart, trzeba przyznać.
No dobrze, to teraz część intymna wpisu.
W imieniu mojego kolegi, Adama Zielińskiego, jak również w wyrazie swojej solidarności z nim oraz wszystkimi obywatelami RP, którzy doświadczyli łamania zasad prywatności, tajemnicy korespondencji, i tym podobnych, bezprawnych procederów, chciałbym złożyć protest przeciwko zachowaniu koleżanki Moniki P., zamieszkałej na Imielinie (czy gdzieś tam na S-W). Liczymy na szybkie zadośćuczynienie popełnionych przewinień i rychłą rehabilitację (beatyfikację?).
Po drugie - chciałbym przeprosić koleżankę Zofię N., herbu "Karczoch", której miejsce zamieszkania niech pozostanie niewypowiedziane, za krytyczne odniesienie się do jej muffinków, które tak naprawdę stanowią chlubę dla jej rodu, herbu i zawołania.
Ponadto chciałbym złożyć wyrazy najszczerszego współczucia tym moim znajomym, którzy nie mogą wyzbyć się czosnkowej aury ze swojego ąturażu. Chciałbym jednak zauważyć, że w Libanie tysiące Libańczyków popierdziela sobie po bazarach i innych okolicach, zionąc czosnkiem z paszczy, po spożyciu ajranu, i wciąż utrzymało zdolność prokreacji, więc nie może być z tym oddechem tak źle. Poza tym - czosnek jest bardzo zdrowy.
I tyle na dziś, dobrego życia.
Pan Sąsiad, który jest generalnie we wszystkim ogarniętym, powiedział, że opóźnienia wynikają z tego, że Pan Listonosz był chory i dopiero wrócił ze zwolnienia. Poczta widocznie dotychczas nie miała nikogo na zastępstwo. Dowiedziałem się od niego jeszcze, że jeśli "ma się podejrzenie, że może czekać w urzędzie jakiś list", to można się tam zgłosić, i poprosić, żeby POSZUKALI. Wiąże się to oczywiście z czekaniem w niekończącej się kolejce, tym większej, że godziny funkcjonowania urzędu zmienili z 9:00 - 20:00 na 13:00 - 20:00 (być może po to, żeby poradzić sobie z nadmiarem przesyłek, zalegających wszędzie po kątach). Jednym słowem - szaleństwo i pojebaństwo.
Dobrze, że zamówiłem bilety na Knopflera odpowiednio wcześniej - jakby teraz miały do mnie iść, to bym się chyba nie doczekał ich na czas...
Na szczęście tym "poleconym" doszła do mnie książka do prezentacji, którą cudem udało mi się znaleźć. Teraz wreszcie będę miał możliwość sobie pohasać w domu. Książka antykwaryczna z 1968 roku, jedyny egzemplarz, jaki znalazłem w antykwariacie we Wrocławiu, po przeczesaniu 29 stron wyników wyszukiwania w Googlach. Niezły fart, trzeba przyznać.
No dobrze, to teraz część intymna wpisu.
W imieniu mojego kolegi, Adama Zielińskiego, jak również w wyrazie swojej solidarności z nim oraz wszystkimi obywatelami RP, którzy doświadczyli łamania zasad prywatności, tajemnicy korespondencji, i tym podobnych, bezprawnych procederów, chciałbym złożyć protest przeciwko zachowaniu koleżanki Moniki P., zamieszkałej na Imielinie (czy gdzieś tam na S-W). Liczymy na szybkie zadośćuczynienie popełnionych przewinień i rychłą rehabilitację (beatyfikację?).
Po drugie - chciałbym przeprosić koleżankę Zofię N., herbu "Karczoch", której miejsce zamieszkania niech pozostanie niewypowiedziane, za krytyczne odniesienie się do jej muffinków, które tak naprawdę stanowią chlubę dla jej rodu, herbu i zawołania.
Ponadto chciałbym złożyć wyrazy najszczerszego współczucia tym moim znajomym, którzy nie mogą wyzbyć się czosnkowej aury ze swojego ąturażu. Chciałbym jednak zauważyć, że w Libanie tysiące Libańczyków popierdziela sobie po bazarach i innych okolicach, zionąc czosnkiem z paszczy, po spożyciu ajranu, i wciąż utrzymało zdolność prokreacji, więc nie może być z tym oddechem tak źle. Poza tym - czosnek jest bardzo zdrowy.
I tyle na dziś, dobrego życia.
5 komentarzy:
ajran men contra ajran maiden?:)
ja akurat nie chowam urazy ;)
dziękuję, Maćku. ;)
a Kącik?!?!?!
Hello. This post is likeable, and your blog is very interesting, congratulations :-). I will add in my blogroll =). If possible gives a last there on my blog, it is about the GPS, I hope you enjoy. The address is http://gps-brasil.blogspot.com. A hug.
Prześlij komentarz