poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Matura na 100%

Uczę się, uczę, uczę. Robię notatki. Reguluję strumień powietrza przepływający przez moje mieszkanie, otwierając i zamykając okna w poszczególnych izbach. Kiedy zaczynam zasypiać, włączam jakąś melodię, aby utrzymywała mnie przy świadomości. Jak już parceluję sobie czas, żeby się chwilkę zdrzemnąć, to zaczynam mieć sporadyczne skurcze mięśniowe i śni mi się trzęsienie ziemi, co w sposób nieunikniony prowadzi do rychłego przebudzenia. Zajmuję się także gryzieniem kabanosów i zasysaniem wody mineralnej i Pepsi Twist, która smakuje tym razem wyjątkowo obrzydliwie. Zaczynam gadać do siebie.

Niech żyję!

A pogoda zachęca do spacerów... :(

4 komentarze:

Rafał pisze...

u mnie DOKŁADNIE to samo :/

Krzysztof pisze...

Też Ci się śnią trzęsienia Ziemi?
Oszkurwa, Rafałku. Może to po prostu podświadoma potrzeba kołysania i bujania, czyli choroba lądowa? :P

Rafał pisze...

Dopsz bujam, więc częsienie mi nie poczebne. A do snu kołysze mnie Mistrz Polikarp razem ze Śmiercią i Kazimierzem Wielkim podbijającym Halycz.

Krzysztof pisze...

Zajebisty zestaw, Panie Mahmudzie! O, przepraszam... ><
;)