Przepraszam za kwasa. Nie mogłem się powstrzymać...
Sobota jak sobota, z tym że z większym nieco zapałem poświęciłem ją na naukę, ale i tak na niewiele się to zdało. Dwudziestolecie międzywojenne zdecydowanie nie jest okresem, o którym można sobie "poczytać". Trzeba kuć daty (tym gorsze, że miesięczno-dzienne), nazwiska, chronologie, układy międzynarodowe i linie demarkacyjne. Przynajmniej nauczę się raz na zawsze gdzie jest Pilica...
A szkoda. Szkoda, bo mam właśnie ochotę, żeby sobie poczytać historię. Żeby ogarnąć całość, a nie dłubać w szczegółach. No ale nic, to też może być przyjemne. Pewnie. Prawdopodobnie. Niewykluczone. Niezupełnie. W sumie to nie. Nie, nie może. Ale jest. Sam nie wiem.
No, w każdym razie przerzucę się teraz z mojego ulubionego podręcznika - "Historii dla Chałturzysty" (chociaż ta część, akurat, ma zmyślnie skonstruowane tabelki. To plusik. + .) na inny, napisany bardziej esejowo-wykładowo. Może to mnie zachęci, zanęci i odurzy. Och, porwij mnie, Marszałku!
A skoro o Marszałku mowa - marszałek był niezwykle dosadnym demagogiem: Naród wspaniały, tylko ludzie chuje - rzekł razu jednego. No i co, nie miał racji?
Wyrobiłem sobie kartę ISIC, myśląc o przyszłości i o zniżkach na karnety narciarskie. Echo nadchodzących ferii, hoho. Wybornie.
No i zdążyłem jeszcze obejrzeć pierwszy odcinek serialu The Tudors, opowiadającego, niech sczeznę, o Tudorach! Niesamowita sprawa. Początki trudne - chaotyczne i sztucznawe, ale może to przez gorsety. Zobaczymy (w sensie: zobaczę) jak się rozwinie. A Pełną, Profesjonalną, Przekonującą i Perfekcyjną recenzję zastać możecie u SymulTysi.
Plum, plum, plum. Słucham sobie plumkającego Murzyna z lat '50. Introducing: Nat King Cole (długo nie mogłem zczaić gdzie się kończy imię, a zaczyna nazwisko...).
A półgębkiem powiem, że Bubel go coveruje od czasu do czasu. :)
Sobota jak sobota, z tym że z większym nieco zapałem poświęciłem ją na naukę, ale i tak na niewiele się to zdało. Dwudziestolecie międzywojenne zdecydowanie nie jest okresem, o którym można sobie "poczytać". Trzeba kuć daty (tym gorsze, że miesięczno-dzienne), nazwiska, chronologie, układy międzynarodowe i linie demarkacyjne. Przynajmniej nauczę się raz na zawsze gdzie jest Pilica...
A szkoda. Szkoda, bo mam właśnie ochotę, żeby sobie poczytać historię. Żeby ogarnąć całość, a nie dłubać w szczegółach. No ale nic, to też może być przyjemne. Pewnie. Prawdopodobnie. Niewykluczone. Niezupełnie. W sumie to nie. Nie, nie może. Ale jest. Sam nie wiem.
No, w każdym razie przerzucę się teraz z mojego ulubionego podręcznika - "Historii dla Chałturzysty" (chociaż ta część, akurat, ma zmyślnie skonstruowane tabelki. To plusik. + .) na inny, napisany bardziej esejowo-wykładowo. Może to mnie zachęci, zanęci i odurzy. Och, porwij mnie, Marszałku!
A skoro o Marszałku mowa - marszałek był niezwykle dosadnym demagogiem: Naród wspaniały, tylko ludzie chuje - rzekł razu jednego. No i co, nie miał racji?
Wyrobiłem sobie kartę ISIC, myśląc o przyszłości i o zniżkach na karnety narciarskie. Echo nadchodzących ferii, hoho. Wybornie.
No i zdążyłem jeszcze obejrzeć pierwszy odcinek serialu The Tudors, opowiadającego, niech sczeznę, o Tudorach! Niesamowita sprawa. Początki trudne - chaotyczne i sztucznawe, ale może to przez gorsety. Zobaczymy (w sensie: zobaczę) jak się rozwinie. A Pełną, Profesjonalną, Przekonującą i Perfekcyjną recenzję zastać możecie u SymulTysi.
Plum, plum, plum. Słucham sobie plumkającego Murzyna z lat '50. Introducing: Nat King Cole (długo nie mogłem zczaić gdzie się kończy imię, a zaczyna nazwisko...).
A półgębkiem powiem, że Bubel go coveruje od czasu do czasu. :)
5 komentarzy:
mmm, kwasik wyborny.
bo nat jest przeboski. niezależnie od dziwnego imienio-przydomko-nazwiska.
chcialabym byc plumkajacym murzynem.
odkryłam smiesznego brzdąkacza nowego-perry como.
dokonałam zacytowania.
Prześlij komentarz