Ahoj! Wróciłem i jestem. Tak to się zwykle odbywa, a ja nie zamierzam szerzyć awangardy i prekursorii w tym aspekcie (wyjątkowo). Dziękuję za komentarze znajomym i nieznajomym (jeszcze), oraz Aldonce za spam. Doznałem głębokiego wzruszenia, choć nie wykluczam, że była to kwestia zbyt dużego spożycia słowackich jogurcików. W każdym razie - wyjazd narciarski został oficjalnie zamknięty i zakończony. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo nie jest wykluczone, że ktoś będzie jeszcze coś ode mnie chciał. Na przykład jakichś pieniędzy. Nie mówię, że dam. No, ale do rzeczy.
Wbrew aldoninym życzeniom - śniegu po pachy nie było. Nie było go nawet po pas. Niejednokrotnie nie było go nawet po kosodrzewinę, kamienie i trawę. Wiązało się to z koniecznością robienia nadwerężających kostki skrętów i zwrotów. Oprócz wyprysków takowych pojawiały się także wyślizgi lodowe, po których tańczyły gwiazdy, więcej dupą niż nartami, ale i tak zabawa była przednia. Zwłaszcza kiedy się siedziało na wyciągu i gorliwie zachęcało osoby pod spodem do wywracania się. Ot, chrześcijańska miłość. I to tyle, jeśli chodzi o warunki techniczne.
Słowacja jest krajem obrzydliwym. W sklepach, które zamyka się w okolicach 17:00, pustki. Kantory rzucają lichwiarski kurs złotówki. Sprzedawcy i inni usługodawcy dymają turystów na ile mogą, autobusy jeżdżą zgodnie z własnym przekonaniem, nie bacząc na rozkłady, w hipermarketach każą płacić za foliowe torebki na zakupy (sic!), i generalnie mróz i biedność. Zamieszkiwaliśmy z Martą pokój, będący sztucznie wyodrębnioną przestrzenią mieszkalną, z czym wiązał się brak okien i klamek. Jednak, mimo wszystko, było nam miło w naszej "porno sypialni", jak ją powszechnie nazwano. Ekipa była starodawna, absolwencka i zupełnie porąbana. W sam raz dla mnie. Trochę się piło, trochę się jadło, strasznie się kwasiło. Takiej obfitości sucharów i kwasów jeszcze nie doświadczyłem. Niezapomniane przeżycie. Długo bym się musiał nad nimi rozwodzić, a zupełnie mi się nie chce, więc nie ubarwię żadnym kwasem niniejszego postu. Wrzucę za to kilka ładnych fotek, żebyście zazdrościli.


A na ostatniej gwałci mnie Yeti. Nic takiego.
Wrzucone są w takim formacie dość pałącznym, toteż jakbyście chcieli popatrzeć na lepsiejszą rozdzielczość, to wleźć proszę tutaj lub tutaj, dla paskowych zdjęć uźrzenia.
Słowacja jest krajem obrzydliwym. W sklepach, które zamyka się w okolicach 17:00, pustki. Kantory rzucają lichwiarski kurs złotówki. Sprzedawcy i inni usługodawcy dymają turystów na ile mogą, autobusy jeżdżą zgodnie z własnym przekonaniem, nie bacząc na rozkłady, w hipermarketach każą płacić za foliowe torebki na zakupy (sic!), i generalnie mróz i biedność. Zamieszkiwaliśmy z Martą pokój, będący sztucznie wyodrębnioną przestrzenią mieszkalną, z czym wiązał się brak okien i klamek. Jednak, mimo wszystko, było nam miło w naszej "porno sypialni", jak ją powszechnie nazwano. Ekipa była starodawna, absolwencka i zupełnie porąbana. W sam raz dla mnie. Trochę się piło, trochę się jadło, strasznie się kwasiło. Takiej obfitości sucharów i kwasów jeszcze nie doświadczyłem. Niezapomniane przeżycie. Długo bym się musiał nad nimi rozwodzić, a zupełnie mi się nie chce, więc nie ubarwię żadnym kwasem niniejszego postu. Wrzucę za to kilka ładnych fotek, żebyście zazdrościli.
A na ostatniej gwałci mnie Yeti. Nic takiego.
Wrzucone są w takim formacie dość pałącznym, toteż jakbyście chcieli popatrzeć na lepsiejszą rozdzielczość, to wleźć proszę tutaj lub tutaj, dla paskowych zdjęć uźrzenia.
5 komentarzy:
Więcej kwasów niż w Polsce? Niż w Warszawie? Tracę formę :D
bu, tez tak chce... wyjechac a nie siedziec nad ksiazkami ;]
(widac, ze nie byles na ukrainie, tam to jest dopiero hardcore ;p )
Kobietą jestem, a trafiłam do Ciebie z jakiegoś linku od kogoś innego:) Ahoj - to chyba też po czesku cześć. Pozdrawiam! i udanego tygodnia życzę
haa fajnie Mucias, że nawet nie wspomniałeś, kogo spotkałeś dzieeeeki!! ;D
tego samego dnia Olla złamała rękę ;D miło było Cię zobaczyc, a co do Słowacji - szara, nudna i jedzenie nie dobre ;D
ojej, zdrówka dla Olli!
No tak, Was też spotkałem. Poza moją panią od fizyki. :D
Prześlij komentarz