poniedziałek, 4 lutego 2008

Ostateczne starcie

To, co teraz robię, ciężko nazwać powtórzeniem. To raczej przeglądanie zeszytu, w którym są chaotyczne notatki z lekcji, ale jednak może wśród nich być COŚ, o czym mogłem ZAPOMNIEĆ! Oprócz tego tonę w stertach innych notatek, skrobanych na bieżąco, przy czytaniu podręcznika/-ów. Można tu zaobserwować galerię różnych stylów i charakterów pisma, począwszy od stylu "dziewczęcego", a skończywszy na stylu "śpię-już-od-20-minut,-ale-nadal-walczę". Biurko zawalone jest tym powiewnym tałatajstwem. Potem jeszcze poprzeglądam podręcznik i pooglądam obrazki.
Ja nie wiem co to będzie.

A w mojej nauce historii przewijają się przejawy totalitaryzmu. Nie jeść, nie pić, uczyć się HISTORII. I to z zapałem. Zajęcia pozalekcyjne - też historia. Wierność jedynemu przedmiotowi (patrz - średnia ocen). Brakuje tylko wiary w skuteczność moich działań.

Miłego douczania, towarzysze.
Miłego dnia, Wszyscy!

1 komentarz:

Pasqui pisze...

u mnie ekologia na tapecie...damy radę.