czwartek, 4 października 2007

Zdolności literackie

Przyznam, że się rozleniwiłem jak jasny pierun. Wracając do domu planowałem napisać nawet coś fabułopodobnego, ale jakem dotarł, takem umarł. Po szkole jazda, pierwsza od dłuższego czasu. I z tej racji (mam nadzieję) była średnio fortunna, zwłaszcza że jeździłem, jak na mnie, nieco nieprzytomnie. Nieciekawa sprawa. No i parkowania równoległe tyłem nie wychodziły tak, jak powinny, za każdym razem...
Dupa, tam. Poćwiczę jeszcze trochę, przypomniemy sobie i będzie gites. Tak sądzę.

Wczoraj do okolic 1:00 w nocy czytałem "Zbrodnię i karę". Udało mi się wreszcie skończyć. Za drugim podejściem (dokładnie jak zaliczanie jazdy po łuku na praktycznym), bo pierwszy raz czytałem tę książkę jakieś dwa lata temu, ale z racji przedwczesnego i niespodziewanego (jak zwykle) zakończenia wakacji, czy też innych pokus literackich - nie przeczytałem ostatniej części. A teraz się zawziąłem (motywowany złowróżebną kartkówką z treści lektury) i doczytałem. Wspominałem już, ale jeszcze nie tutaj, że zawsze kiedy czytam "Zbrodnię i karę", to się czuję tak, jakbym gnił z lekka, albo miał zaawansowaną grypę. Momentalnie. Książka ma tak niesamowicie chorobliwy klimat, że aż zimno, gorączka i dreszcze. Serio. Poza tym - Raskolnikow bywa czasami aż nazbyt podobny do mnie. Też miewa ciążę pozamaciczną, jak i ja, też zdarza mu się nieprzytomnie snuć po ulicach, jak i mnie, i niewiedząco i niespodziewanie docierać do domu. Ja jednak, póki co, nie gadam do siebie zanadto na ulicach (chyba, że mam sobie do powiedzenia coś nie cierpiącego zwłoki), no i, rzecz jasna, nie zarzynam starych kobiet siekierą. Chociaż czasami by chyba nie zaszkodziło.
Głowa mnie boli i robię się nieprzytomnawy - to znak, że powinienem się zdrzemnąć? Nie. To znak, że mam do napisania wypracowanie z polskiego. Ale i tak się zdrzemnę, bo znam i szanuję hierarchię wartości Abrahama Maslowa: najpierw potrzeby fizjologiczne (w tym sen), a potem potrzeby wyższe (w tym brak laski z polskiego). A że temat wybrałem sobie o rozpuście i grzesznictwie w "Lalce" Prusa, to może nie być tak źle. :)
No, ale najpierw dżemka.

1 komentarz:

Matylda pisze...

zakładamy stowarzyszenie tych, co na zbrodnię i karę reagują chorobą fizyczną :P ?