W niektóre rzeczy, aby je docenić w pełni, trzeba wdepnąć kilka razy, na różnych poziomach rozwoju intelektualnego. Kierując się tą, wymyśloną przed sekundą zasadą, odpaliłem Sin City, które ostatnio widziałem w czasach jego pobytu na kinowych ekranach (pamiętam, że był to pierwszy film od lat osiemnastu [!], na który się wybrałem ze znajomymi), a które teraz dołączył do swoich wypocin DZIENNIK, inaugurując nową serię płyt DVD, pod chwytliwym hasłem KINO według TARANTINO (chwytliwe jak chuj, nieprawdaż?). No i oczywiście - z perspektywy czasu, wszystko wygląda dużo wyraźniej, zabawniej, mroczniej, niesamowiciej i genialniej. Problem w tym, Drogi DZIENNIKU, że wkład Tarantino w ten film był, co najwyżej, znikomy, został on określony w napisach początkowych jako współreżyser, a de facto - wyreżyserował jedną scenę filmu, za symbolicznego dolara od swojego kumpla, Rodrigueza. Więc, moim skromnym zdaniem, rozpoczynanie serii filmów Tarantino tym właśnie tytułem, było trochę... głupie. Dołożyć go na końcu, okej, byłoby fajnie... Ale na początek doskonale nadawałoby się powszechnie znane Pulp Fiction. Albo trochę mniej znane Wściekłe Psy.
Ech, myyyyyślijcie. Myślajcie. Myślujcie. MYŚLCIE, kurrrwa!
Bruce Willis ma tak niesamowity głos, że doprawdy ciary lecą. A w czerni i bieli akustyka wydaje się jeszcze lepsza. :) No i muzyka charakterystycznie Rodriguezowa, z dodatkiem różnych rozplasków i chlupotów - yummy!
Kupujcie filmy z DZIENNIKA. Przykwasili nieco, ale chwała im za to, że pomyśleli o Tarantino.
Albo raczej - pomyśleli o sobie, bo ludziom podobał się Grindhouse (nota bene - nic dziwnego) i łatwo było przewidzieć, że będą mieli apetyt na więcej. Ale to i tak miło, że nieco Quentina rozlezie się po czytelnikach gazety opiniotwórczej.
Ech, myyyyyślijcie. Myślajcie. Myślujcie. MYŚLCIE, kurrrwa!
Bruce Willis ma tak niesamowity głos, że doprawdy ciary lecą. A w czerni i bieli akustyka wydaje się jeszcze lepsza. :) No i muzyka charakterystycznie Rodriguezowa, z dodatkiem różnych rozplasków i chlupotów - yummy!
Kupujcie filmy z DZIENNIKA. Przykwasili nieco, ale chwała im za to, że pomyśleli o Tarantino.
Albo raczej - pomyśleli o sobie, bo ludziom podobał się Grindhouse (nota bene - nic dziwnego) i łatwo było przewidzieć, że będą mieli apetyt na więcej. Ale to i tak miło, że nieco Quentina rozlezie się po czytelnikach gazety opiniotwórczej.
Tak powinien pachnieć anioł.Marv.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz