Kurwa. Problem tylko w tym, że nie wiem czyja mać. Nie chcę wtrącać uniwersalnego "jego", bo "on" już ma, według mnie, dosyć jeżdżenia po starej. No, ale przejdę do meritum. Na dworze jest zimno. Okej. W domu też jest zimno. Chujowo... Z drzewiec spadają liście i przygotowują się do powolnego rozkładu, w który to rozkład będę regularnie wpierdalał się swoimi zimowymi butkami, w których, choćby nie wiem co, i tak będzie mi zimno. Deprecha pogłębia się tym bardziej, że wczoraj byłem na Zimowych Zakupach Odzieżowych (w skrócie BRR...) i nabyłem sobie pokaźny wór odzieży, na której sam widok robi się zimno. Jebana zima. Jakby nie mogło chwilkę dłużej poprażyć...
Z tych wczorajszych zakupów wysnułem takie spostrzeżenie: najbardziej nie lubię kobiecych swetrów w kolorze czerwonym, z grubej wełny. Komponują się wprost obrzydliwie z półmrokiem pomieszczenia, "rozświetlanym" mętną poświatą brudnego nieba zza brudnej szyby. Może jeszcze zmienię zdanie, ale tak mnie naszło na zakupach w wielkim centrum handlowym. Nie wykluczam, że zawczasu mogłem być podirytowany znienawidzonym "szopingiem"...
W centrach handlowych już jakiś świąteczny nastrój się załączył. Nie słyszałem jeszcze, co prawda, "Last Christmas", ale to z pewnością tylko dlatego, że nie było jeszcze Wszystkich Świętych. Z początkiem listopada zaczną napierdalać w klientów z George'a Michaela i wszyscy będą zajebiście szczęśliwi kupując ciuszki, pierdziuszki i kopce chujawych prezencików pod sztuczne, zakurzone drzewko w kolorze świeżo malowanej ławki.
Co ciekawe, pisząc to, wcale nie jestem wkurzony. Po prostu - popadłem w taką zadumę...
Z tych wczorajszych zakupów wysnułem takie spostrzeżenie: najbardziej nie lubię kobiecych swetrów w kolorze czerwonym, z grubej wełny. Komponują się wprost obrzydliwie z półmrokiem pomieszczenia, "rozświetlanym" mętną poświatą brudnego nieba zza brudnej szyby. Może jeszcze zmienię zdanie, ale tak mnie naszło na zakupach w wielkim centrum handlowym. Nie wykluczam, że zawczasu mogłem być podirytowany znienawidzonym "szopingiem"...
W centrach handlowych już jakiś świąteczny nastrój się załączył. Nie słyszałem jeszcze, co prawda, "Last Christmas", ale to z pewnością tylko dlatego, że nie było jeszcze Wszystkich Świętych. Z początkiem listopada zaczną napierdalać w klientów z George'a Michaela i wszyscy będą zajebiście szczęśliwi kupując ciuszki, pierdziuszki i kopce chujawych prezencików pod sztuczne, zakurzone drzewko w kolorze świeżo malowanej ławki.
Co ciekawe, pisząc to, wcale nie jestem wkurzony. Po prostu - popadłem w taką zadumę...
4 komentarze:
a żółte swetry damskie lubisz :) ?
żółte są sspoko. :]
dum dum dum.
a ciemno zielone lub ciemno fioletowe?
Również przepadam. Ale wolę, gdy jest ich mniej niż więcej... :>
Prześlij komentarz