sobota, 6 października 2007

Uch

Historii powszechnej zdarza się być zajebiście ciekawą. Ale za to jak podręcznik jest źle zrobiony, to można doznać trwałych zmian w korze mózgowej, co powoduje permanentną srakę umysłowo-fizyczną, która utrudnia wszystkie procesy życiowe, z poruszaniem kończynami i migreną á la "nic-kurwa-więcej-nie-zrobię" włącznie. Dlatego właśnie nie pochwalam wyboru podręcznika pani profesor BBB. Odwrócę się przeto ku Historii Powszechnej, która nie dość, że konkretna, to jeszcze ciekawie napisana. Problem stanowić może jedynie objętość owego tomiska, która działa na moją podświadomość jak środek przeczyszczający. Ale chyba klasa maturalna to dobry moment, aby oswoić się z wielkimi i opasłymi księgami... To istotny wniosek. Od teraz wszystko stanie się łatwiejsze.

Prawda?

1 komentarz:

Pasqui pisze...

Tak, kocie. Viva Historia Powszechna!