Piękny weekend. Pogoda najurodziwsza od dłuższego czasu. Sprzyjająca spacerowaniu pośród zazielenionych drzew, rozkwitłych kwiatów i hasających bobasów (?). Tymczasem siedzimy sobie w domu, ja i moje permanentne, wrodzone niezorganizowanie, i zadajemy sobie pytania egzystencjonalne, na temat praw rządzących matematyką, światem, szkołą, snujemy plany wielkich czynów i krwawych zamachów, organizujemy wycieczki do St. Petersburga i, co najgorsze, dążymy myślami ku jednej Kobiecie, u której boku być byśmy chcieli i powinni.
Cóż jednak robić, kiedy szkoła niszczy. Kurczę, gorzej. To ja się niszczę szkołą. Osiągnąć niezaambitny wynik 4,0 na koniec roku będzie ciężko, mimo że staram się i pracuję, jak na mnie, całkiem porządnie. W porównaniu do poprzedniego semestru - tytanio.
- Ja?
- Co ja?
- Ja tanio?
- Nie, tytanio - jak tytan.
- A.
- No.
A najgorsze są przypadkowe wpadki, których się nie spodziewamy, na równi z wpadkami, spowodowanymi nastrojem profesorskim, który zmienny jest potwornie. Dziwaczne.
Wspomaga nas muzyka klasyczna. Dzięki Bogu za dar skrzypiec i sopranu koloraturowego. :)
Najwyższa pora skończyć tę notkę. Idę nadwyrężać swój humanistyczny umysł.
Cóż jednak robić, kiedy szkoła niszczy. Kurczę, gorzej. To ja się niszczę szkołą. Osiągnąć niezaambitny wynik 4,0 na koniec roku będzie ciężko, mimo że staram się i pracuję, jak na mnie, całkiem porządnie. W porównaniu do poprzedniego semestru - tytanio.
- Ja?
- Co ja?
- Ja tanio?
- Nie, tytanio - jak tytan.
- A.
- No.
A najgorsze są przypadkowe wpadki, których się nie spodziewamy, na równi z wpadkami, spowodowanymi nastrojem profesorskim, który zmienny jest potwornie. Dziwaczne.
Wspomaga nas muzyka klasyczna. Dzięki Bogu za dar skrzypiec i sopranu koloraturowego. :)
Najwyższa pora skończyć tę notkę. Idę nadwyrężać swój humanistyczny umysł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz