Podejrzewam że po okresie przerwy, na jaki sobie pozwoliłem, nie umiem już pisać niczego poczytnego. Tak to bywa, kiedy z lenistwa porzuca się aktywności, które w zamyśle mają utrzymywać pewne umiejętności na stałym poziomie i nie pozwolić im się zatrzeć i oklapnąć, jak nierzeźbiony kaloryfr. Pomimo tego, nawet gdyby moja pisanina swoją formą i treścią przypominała wiadro rzygu po tradycyjnej biesiadzie, pisał będę, gdyż bez tego pisania zaczynam gubić dni w kalendarzu, i to wcale nie dlatego, że jest marnie sklejony.
Jestem typem łatwo się uzależniającym. A na dodatek słabowolnym. Przejawia się to w tym, że ciągle podłapuję jakieś nowe podniety i daję im wysysać ze mnie wszelkie siły witalne. Podnietami tymi są seriale. W historii mojego życia pojawiają się coraz to nowe tytuły. Lost, Dexter, House M.D., Battlestar Galactica, The Sopranos, Heroes - od pyty i od chuja kolejnych historii, kolejnych bohaterów, kolejnych godzin życia i kolejnych dioptrii. Teraz rozjebała mnie Czysta Krew, czyli True Blood, serial o wąpierzach z południa Stanów i ich przygodach z gryzieniem, ruchaniem i nadprzyrodzonymi mocami. Przez to zajebiste gówno straciłem totalnie poczucie czasu, koncentrację i więź ze światem zewnętrznym. Dzisiaj na przykład zorientowałem się dopiero, że na imprezie sylwestrowej brakowało kogoś, kto miał tam być ze mną. Co ciekawsze i wymowniejsze, to zorientowanie się nastąpiło w czasie oczekiwania na autobus, który zawiózł mnie na miejsce spotkania, które odbędzie się za tydzień. Także generalnie kondycja umysłowa selera pocinającego na korzonkach przez grządkę pana Władysława. Dlatego też, aby utrzymać w ryzach swoją JAŹŃ (whatever the fuck it might be), będę tu coś pisał w miarę regularnie.
Interesuje Was pewnie co u mojego kota. Wporzo, dzięki za zainteresowanie.
2 komentarze:
Ja po skończeniu TB miałam wrażenie, że już nie ma dla mnie powrotu do rzeczywistości...Na szczęście, rzeczywistość sama upomniała się o swoje prawa, kiedy spojrzałam w kalendarz...
Ale to nie oznacza, że stoisz i marzniesz, i czekasz na spotkanie teraz?
Prześlij komentarz