Sypie takim fajnym, mroźnym śniegiem, który się nie lepi i nie paćka, tylko po prostu ZALEGA i można go kopać i wtedy jest fajnie, jak w śniegowej kulce. Ten śnieg tłumi odgłosy miasta. Wycisza. Wtedy jest przyjemnie. Tłumi też zapachy miasta. Wtedy jest bardzo przyjemnie, bo przy schodach ruchomych przy Złotych Tarasach nareszcie nie jebie szczochem menela. Zaliczyłem dzisiaj bliskie spotkanie z dwoma kolokwiami, co mnie cieszy, bo oznacza, że w najbliższym czasie nie będę musiał się już przygotowywać do takiego spotkania, i będę mógł czynić to, co czynię najlepiej, a mianowicie - tracić czas. Dzisiaj zainaugurowałem tę czynność, poprzez udanie się o 17.00 do sklepu po odbiór garnituru, który do odbioru przeznaczony był na 20.00. Kazus trochę podobny do wczorajszego, z tym że margines błędu zmniejszył się z tygodnia do trzech godzin. Już niedługo zacznę trafiać w terminy. Podejrzewam, że może to diametralnie zmienić moje życie.
Wyciągnąłem na potrzeby wczorajszej nocy pluszowego misia, którego dostałem od Marty dawno, dawno temu. Rano zaś Miś został pobity przez mojego kota. Dobrze jest wiedzieć, że jest ktoś, komu na mnie zależy.
Na jutro muszę opracować Ustawę o Ochronie informacji niejawnych oraz Ustawę o Komisji śledczej, a także przeszukać Kodeks Pracy jak również powinienem przeczytać trzy i pół raza podręcznik do prawa karnego. To ostatnie chyba jednak sobie odpuszczę. Nie mogę się też zdecydować czego się nauczyć na saksofonie. Tyle tych standardów, ciężko podjąć decyzję.
3 komentarze:
Moon river! Dla mnie, poproszę!
Ten śnieg także topi się. Czasem, zwykle przy wyższej temperaturze. Wtedy jest bardzo niemiło, a to dlatego, że robi się brudno i pojawiają się tu i ówdzie psie odchody. Zaś co do szczochów menela, można faktycznie ubolewać, że już nie jebie, jednak śnieg (nim się roztopi) ma tę właściwość, niczym papier albo pulpit systemu Windows, że na nim wszystko widać.
Nie jebie też z wywietrznika metra przy przystanku Metro Politechnika, co mnie napawa radością, bo codziennie tamtędy przechodzę :)
Co do śniegu, to problem jest taki - psy srają gdzie popadnie (bo nie widać, co trawnik, a co nie), a śnieg kolejnymi warstwami wszystko przykrywa. Jak stopnieje, to kupy osiądą na całej powierzchni użytecznej i nieużytecznej dla pieszych.
Co do saksofonu - ja poproszę taki temat (wszystko ćwierćnuty, tempo ok. 140 bpm): c# c# c# c# (pauza) c# d e a g# e a g# e d
:D
Prześlij komentarz