wtorek, 26 stycznia 2010

minus (...) stopni Celsjusza

Jak patrzę na przestrzeń, na której zwykle parkuję samochód, to zwykle widzę mój samochód. Dziwne? Kiedy jednak spojrzę z innej perspektywy, to mam wrażenie, że wieczna zmarzlina, która sprawia, że nie idzie dostrzec różnicy poziomów między chodnikiem, krawężnikiem a jezdnią nigdy nie ustąpi. Twarda jest jak skała, śliska jest jak pomrów i wymownie przypomina o beznadziei istnienia, leżąc tam i patrząc z politowaniem na gorączkowe usiłowania kierowców, którzy próbując zaparkować auto przegrywają walkę z zaspą, zmarzliną i śniegiem. Ja oczywiście nie należę do tych pechowców, ponieważ ja ZAWSZE wygrywam. Między innymi dlatego, że jestem mistrzem kierownicy.

Tylko że nie jestem. Można pewnie powiedzieć, z dużą dawką subiektywizmu, że kiedyś byłem (słowa dwudziestolatka). Od czasu jednak kilku nieszczęśliwych wypadków
  • stłuczka z taksówkarzem
  • wybuch tylniej szyby wskutek jej podgrzewania
styl mojej jazdy przypomina depilację sromu. Pomalutku, ostrożnie, precyzyjnie, BEZ JAJEC. Może to oznaka dojrzałości i odpowiedzialności, może nie spełni się przepowiednia p. K.H., która wywróżyła mi z lewej dłoni, że w wieku pięćdziesięciu lat będę miał wypadek samochodowy (ale przeżyję), może kupię sobie rodzinne Renault Kangoo które tak mi się podoba i będę woził rodzinkę na wakacje nad morze (2+2+pies+kot), ale ten rozbrykany dzieciak we mnie, który co prawda coraz bardziej się już chowa, trochę by jeszcze pozapierdalał. A tu się ni da, przepraszamy, simlock, firewall, ogranicznik na pedału. No ale, tak jak mówię, może to i dobrze.

Mój kot usiłuje rzygać, ale chyba się trochę boi. To kulturalne zwierzę. Ja też nie lubię rzygać, nawet jak mi się chce. Może mamy z kotem więcej wspólnego niż francuskie filmy i zgaga?

Zaskoka dnia: zdałem CPE na ocenę A. Wniosek: zupełnie nie potrafię oceniać swoich możliwości.

Miłego dnia!

3 komentarze:

NieCiekawy pisze...

No proszę, proszę ;) Moje gratulacje, dzieciaku! ;) I szalej trochę - niekoniecznie samochodem ;P

Pasqui pisze...

Krzysztof, wszedłeś na wyżyny sztuki absurdalnego porównania.
Fragment o nowym stylu jazdy, napisałeś to zupełnie jakbyś sam to kiedyś robił....
:P

k. pisze...

Recepta na zapierdalanie:
- nie zmieniaj opon
- systemy da się wyłączyć
- używaj mieszanki ręcznego,sprzęgła i gazu, gdy chcesz zakręcić
- nie hamuj hamulcem, po to masz biegi

Ja tak zrobiłem. Trochę przypadkowo w sumie z tymi oponami, bo nie planowałem takiej zimy. Ale jeździ się całkiem spoko ;)