środa, 28 października 2009

no i co

Niewiele lepiej się z tym klimatem zrobiło. Co prawda dzisiaj trochę poświeciło słońcem, ale tak w ogólności to spadają liście (na mojej ulicy razem z konarami) i jest ciemno i mokro. Mój kot się od tego (albo od chuj wie czego innego) rozchorował i najpierw kichał, potem smarkał, a po wizycie u weterynarza wręcz ociekał, ale bynajmniej nie entuzjazmem. Teraz codziennie jeżdżę z nim na zastrzyki na koci katar, co znosi marnie, jeśli nie kiepsko. Poza tym czyszczą jej tam uszy, przez co przez cały czas ocieka parafiną i się lepi. Nie wiem co za pożytek można mieć z takiego kota.

Żartuję, tak naprawdę bardzo mi jej żal, bo bardzo ją koffam i bardzo ją głaszczę. Słodziak jest.

2 komentarze:

Pasqui pisze...

pewnie że jest.

eReS pisze...

Recenzja koncertu jest wyśmienita, orgazm w gardle.