czwartek, 22 października 2009

List

Drogi mój blogasku, kurwa Twoja mać.

Piszę do Ciebie z racji przepełniającego mnie Weltschmerzu (tak naprawdę to wcale mnie on nie przepełnia, ale chciałem się zsolidaryzować z małą i Matyldą). Wypełnia on moją duszę z tej racji, że dzisiejszego poranka zaspałem na swoje ulubione zajęcia z prawa konstytucyjnego. Obudziłem się dokładnie w tej chwili, w której powinienem był całować mamusię w rączki i hopsając wychodzić na przystanek autobusowy. Tymczasem leżałem w rozbabranym wyrze z zaślinionym ryłem i nie ogarniałem pór dnia i nocy ani dni tygodnia, które cierpliwie wyświetlał mi radiobudzik. Porzuciwszy desperacką myśl o bieżeniu w piżamce na autobus dospałem do końca pierwszej połowy mijających ćwiczeń i dopiero wstałem. Było to dla mnie wstrząsająco przykre przeżycie i obiecałem sobie, że już nigdy więcej nie zaśpię na zajęcia z prawa konstytucyjnego, choćbym miał się biczować niewyprawianym rzemieniem i oblewać krą z Wisły, aby nie zaspać.
Tak mi dopomóż, blogasku.

Twój Krzysztof

P.S.

Mam kota.

4 komentarze:

lady aldonna pisze...

kurwa, wleszmerce. ja zaprzeczam.

siorb pisze...

kooot <3

Rafał pisze...

Ja już zgarnąłem chyba z połowę dozwolonych nieobecności :>

Katia pisze...

PUSSY!!!