środa, 23 lipca 2008

Spostrzeżenia wieczorne

Spotkania po latach (trzech) z najlepszymi kumplami z gimnazjum są bardzo wzruszające. W gruncie rzeczy można dojść do wniosku, że wcale się nie zmieniamy i pozostajemy tacy sami, mimo że studiujemy rzeczy zupełnie skrajne, jak matematyko-informatyka, grafika na ASP i prawo. Nić porozumienia jednak wciąż ma się dobrze, mimo że zawieruszyła się w kłębku nerwów, jaki z nas zrobiła matura i inne licealne pierdoły.

Poza tym - nigdy nie wiadomo kiedy będziesz musiał przerwać oglądania filmików z monocyklistami na YouTubie, aby pójść do uroczej sąsiadki i przyczepić jej termometr do okna. :D
Jakże urocze bywają te społeczności lokalne.

Oprócz tego zatrważa mnie obezwładniająca potrzeba lustracji, którą dostrzegam u niektórych znajomych, a która i u mnie daje czasem znać o sobie. Cóż, nie wiem czy to taki klimat polityczny, czy okres, czy też smycz popuszczona i wodze (te fantazji również), w każdym razie niektórzy aż się palą, żeby zgłębić tajemnice czyichś... teczek. Problem w tym, że nie ma się to odbywać pod auspicjami IPNu.

Co więcej, nigdy wiedzieć nie można skąd się zostanie ugodzonym zajebistą muzą. Z nagłej motywacji impulsu otwarłem płytę od Aleksa, którą dostałem kiedyś, i zastałem Gary'ego Moore'a, którym mnie dzisiaj tenże Aleks bezpośrednio poczęstował. No i chylę kapelusza, a z jego braku przynajmniej czuprynem potrząsam. Muzyka grzechu warta.

Przebywanie w domku z rodzicami też bywa przyjemne czasami. Wspólne oglądanie kabaretów jest za to znakomitym czynnikiem integrującym. :)

W sobotę realizujemy wyjazd na żagle. Jutro tymczasem - ostatni łyczek Śmietany i parę łyczków tego, co śmietanę przypomina z rana serwowane. I, nie chcę mówić, że zakończymy, ale przerwiemy na jakiś czas etap wakacji, który niósł ze sobą wiele zaskoczeń, wiele miłych wydarzeń i wiele nieziemskich akcji. Oby tak dalej, chciałoby się powiedzieć. Po co jednak mówić, skoro o wiele przyjemniej jest... działać?

Brak komentarzy: