Ostatnio kładę się coraz później spać i jestem coraz bardziej niewyspany. Ciekawe czy między tymi czynnikami zachodzi jakaś zależność, której nie jestem w stanie zauważyć...
Dzisiejsze składanie papierów obfitowało w stąpanie piesze, przejazdy komunikacją miejską oraz moknięcie pomimo parasola z Rossmana, ale to nie jego wina (mimo że kosztował 12,99 zł). Obfitował ów dzień również w niespodziewane spotkania - kolega Robert, który studiował będzie grafikę na ASP, kolega Michał, który studiował będzie matmę i informatykę na wydziale dla koksów, Paulina G., która studiować będzie stosunki i skoci mnie za rok, no i koledzy Maciej A. oraz Adam Krzysztof Z., którzy studiować będą kolejno: europeistykę wschodniosłowiańską oraz prawo wraz ze mną, a jakże.
A jakże, bo kancelaria "Zielu&Ja" nie byłaby możliwa do prowadzenia w przyszłości, gdyby nie Zielu, & gdyby nie ja.
Poza tym tonę w organizacji wyjazdu na żagle, co nie jest dobrym objawem. Problemy załogowo-logistyczne wyniknęły w najmniej spodziewanym momencie i trzeba będzie je jakoś polubownie rozwiązać, żeby nie było kaszany.
Rada dla przyszłych pokoleń: nie bierzcie się za rzeczy skomplikowane w czasie zdawania matur, bo chce się dobrze, a wychodzi jak zwykle.
Oprócz tego - wyjazd do Bordeaux zaczyna przybierać formy człekokształtne...? Czyżby?
Reszta pozostaje milczeniem, dopóki ktoś nie zacznie wrzeszczeć.
Dzisiejsze składanie papierów obfitowało w stąpanie piesze, przejazdy komunikacją miejską oraz moknięcie pomimo parasola z Rossmana, ale to nie jego wina (mimo że kosztował 12,99 zł). Obfitował ów dzień również w niespodziewane spotkania - kolega Robert, który studiował będzie grafikę na ASP, kolega Michał, który studiował będzie matmę i informatykę na wydziale dla koksów, Paulina G., która studiować będzie stosunki i skoci mnie za rok, no i koledzy Maciej A. oraz Adam Krzysztof Z., którzy studiować będą kolejno: europeistykę wschodniosłowiańską oraz prawo wraz ze mną, a jakże.
A jakże, bo kancelaria "Zielu&Ja" nie byłaby możliwa do prowadzenia w przyszłości, gdyby nie Zielu, & gdyby nie ja.
Poza tym tonę w organizacji wyjazdu na żagle, co nie jest dobrym objawem. Problemy załogowo-logistyczne wyniknęły w najmniej spodziewanym momencie i trzeba będzie je jakoś polubownie rozwiązać, żeby nie było kaszany.
Rada dla przyszłych pokoleń: nie bierzcie się za rzeczy skomplikowane w czasie zdawania matur, bo chce się dobrze, a wychodzi jak zwykle.
Oprócz tego - wyjazd do Bordeaux zaczyna przybierać formy człekokształtne...? Czyżby?
Reszta pozostaje milczeniem, dopóki ktoś nie zacznie wrzeszczeć.
2 komentarze:
o co chodzi z Bordeaux?
o odwiedziny u Poli w sierpniu.
Prześlij komentarz