sobota, 19 lipca 2008

Koniec końców

Wyglądało to będzie prawdopodobnie tak, że pierwszy rok uderzę z prawa, a jak potem będzie jakaś bezprecedensowa masakra bądź też niebywała nudność, to spróbuję swych sił po raz kolejny na stosunkach. Niech tak będzie, wola boska, niech już mam to z głowy.

Matko święta, przyszłość jest taka męcząca. Jeszcze zanim nastąpi.


A teraz coś z zupełnie innej beczki:

O w dupsko, ale był wczoraj balet... :D

4 komentarze:

siorb pisze...

nie da się ukryć.

Rafał pisze...

No, to jesteśmy na roku, ziomuś! :D

Krzysztof pisze...

Ano jesteśmy, koleżko. ;P
Gratuluję nam serdecznie.
Po wielu trudach i, prawda, w ogóle. ;)

M. pisze...

gratuluję! będę się zgłaszać po porady prawne bo wróżę sobie zagmatwane życie;) pozdro600, martusia;)