niedziela, 23 września 2007

Zawsze

Zawsze tak jest. Jak zaczynam się uczyć historii, to jest przyjemnie. Czytam, coś notuję, przeglądam mapy, portrety... Ciekawe rzeczy w tych podręcznikach, wszystko jasne, czasami coś mniej dokładnie opisują, czasami bardziej, jakieś daty, ilustracje, cośtam...
Wieczorem - napada mnie megastres. Wszystko zapominam, daty mi się plączą, mylą, imiona usiekają z pamięci, słowo "abolicja" też ("aborcja"? "apartheid"?), jestem zestresowany, wzburzony, nie chce mi się gadać z rodzicami, wkurzam się na brata, serce mi wali jak młotem, nerwowo przeglądam notatki i repetytoria... Wiem, że powinienem się wcześniej zacząć uczyć, ale kurwa nie było opcji! A jak była, to byłem nieprzytomny po zerówkowym wuefie... Kurwa, no!

Nienawidzę swojego lenistwa i niezorganizowania.
A niech tylko ktoś spróbuje mi dać dobrą radę, to chyba przypierdolę!!!

Jestem niereformowalny. Nie zdam tej matury...

Zdam, kurwa! Zobaczę, że zdam!

1 komentarz:

Pasqui pisze...

Zdasz. Zobaczysz jak, jak...jak genialnie zdasz!