czwartek, 20 września 2007

Maturzysta

Nędza, bieda, rozpacz, absurd i kasza. Oto nasz żywot.

Bieg, sprynt, dziwne miejsca, dziwne czasy. Chodzę do szkoły. Na lekcjach siedzę i się uczę, o ile mi mózg działa. Na przerwach żrę, albo czytam, albo piszę jakieś wypracowanka w 5 minut. Ostatnio nawet zacząłem zabierać do szkoły płytkę z testami na prawo jazdy, ale dotąd nie udało mi się wysępić czasu, żeby ją odpalić w bibliotece. W autobusie siadam na miejscu nie do siedzenia, wymachuję buciorami po starych ludziach i nie słucham ich skarg, bo słucham słuchawek. Czytam. Wychodzę mroźnym rankiem do szkoły i już o 7:00 jestem pod budynkiem. Tym sposobem zapominam kluczy i czekam na klatce schodowej aż ze szkoły nawróci Braciszek. Świetnie! Czytam, czytam, czytam. Miałem plan, żeby się w tym czasie zdrzemnąć, bo ranne wstawanie ciągle pobolewa. E, tam. Czytam. Zimno w dupsko od schoda. Podkładam czapkę odzimnochronną, brudzę ją zapewne w schodzie. Czytam. Braciszek wraca. Żrę obiad, czytając. Potem piszę to, co piszę teraz. Zaraz będę czytał, pisał, uczył się słówek, w końcu zasnę.

Sen - wizja przyszłości:
Żywot będzie wyglądał niezwykle oszczędnie. Będziesz uczył się śpiąc. Będziesz jadł srając. Będziesz mył się idąc do szkoły. Będziesz oddawał mocz uprawiając seks. Będziesz takim, jak wielu innych, którym chodzi o jeden kurwazajebany papierek z wartością procentową.

Nie jestem zły, ani wściekły, ani nic.

Odwołałem Pana Zbyszka, bo zajęcia mam w czasie umówionej jazdy. I tak wkrótce się z nich wypiszę. Wypiszę. Wypisze mi się długopis. Chociaż nie, właściwie wypracowanie walnę na komputerze. Łatwiej kasować błędy. Błędy.

Inwazja Czasożerców! Ych! Blogasku, ustrzeż mnie ode zmysłów straty, trzym mnie przy mej nienormalnej normalności pionowej. Łuhahahoh! Zimno mi! Ubiorę się, czytając!

1 komentarz:

Pasqui pisze...

Jeju. "Bo słucham słuchawek"-ładnie powiedziane. I nie czytaj tak strasznie. Bo Wokulski Ci się na mózg rzuci. A ja nie taka Izabela wcale. Nic a nic.