środa, 1 sierpnia 2007

Warszafski Deszcz

Nie nie, żadnego hip-hopu. Pada, po prostu. Deszcz + Warszafski Piździerz, czyli "wiechura, panie, fest!". Pogoda nie zachęca do spacerów... A skoro już jesteśmy w tym temacie...

Właśnie. :)
Na marginesie - to świetne piwo. Przepadam. :)
Zachęca, nie zachęca, siedzieć w domu nie można, prawda? Wczorajsze spotkanie towarzyskie z całkiem pokaźną liczbą zafajdanych studentów (ex-maturzystów) zakończyło się w Hard Rock Cafe, gdzie po długich namowach i wahaniach udało mi się ich zaciągnąć. Miejsce jest absolutnie genialne... Prawie na każdym skrawku ściany wiszą gitary, ciuchy, biżuteria, oraz inne pamiątki, memorabilia i pozostałości po legendarnych wykonawcach rock'n'rolla... Arcytrafnym wydaje się komentarz kolegi Ponurego: "To jakiś pieprzony kościół!". Co prawda, to prawda... Niestety, tylko my dwaj doceniliśmy urok tego miejsca - około godziny 20:30 zostaliśmy tam sami, wraz z pękatymi szklanicami Heinekena w dłoniach. Niestety - drogi był jak sam Freddie Mercury i jego czerwone gatki (do obejrzenia w części górnej HRC). Ale nic to. Od czasu do czasu można poszaleć, nie? :)

Płynne przejście do szaleństwa: dzisiaj, już za chwilę, już za moment, już wkrótce WŁASNORĘCZNIE przygotuję niesamowicie przepyszną potrawę - penne all'Alfredo ze szpinakiem! xD

Wedle przepisu internetowego potrawa owa ma wyglądać tak ->

Jak będzie wyglądać po MOIM maglowaniu - tego można się tylko domyślać... A może lepiej jednak tego nie robić...? ;)

Trudno. Postanowiłem, że przyrządzę, to przyrządzę i kropka!

Krople żołądkowe w pogotowiu...?

Jeśli wszystko pójdzie mniej-więcej po mojej myśli, to możecie się spodziewać kolejnej notki na tym blogu. Jeśli nie... Miło było pisać dla Was. :D




-----
Z powyższej notki można by wysnuć wniosek, że jestem zafajdanym alkoholikiem. Otóż pragnę sprostować: to nieprawda. Po prostu zapoznaję się z różnymi trunkami, a proces ów zapoznawczy trwa od 8 lipca bieżącego roku, odkąd to skończyłem lat osiemnaście. Wcześniej nie pijałem. Zadowoleni?
Cholerni konserwatyści...

Brak komentarzy: