Dziwna rzecz. Trochę niesamowita.
Dzisiaj, kiedy całkiem spokojny wracałem sobie z porannych zakupów, przelotnie zahaczyłem spojrzeniem o jakąś kobietę idącą w przeciwnym kierunku, niż ja. Średniego wzrostu blondynka, elegancko ubrana, włosy spięte w kucyk, jasnozłota torebka na ramieniu. Dwadzieścia, może dwadzieścia jeden lat. Szła pewnym choć swobodnym krokiem, a przechodząc - spojrzała na mnie. Było to może pół sekundy spojrzenia prosto w oczy. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że na widok nieznajomej kobiety przeszedł mnie dreszcz. Na plecach poczułem kropelki zimnego potu, a w skroniach - uderzenie ciepła. Nie, żeby ta kobieta jakoś specjalnie mi się podobała. Zapewne, gdybym przypatrzył się bliżej, okazała by się przeciętnej urody studentką, pracującą w jakimś butiku jako ekspedientka. Jednak to spojrzenie... Emanowała z niego niezwykła pewność siebie i poczucie własnej wartości, a zarazem stłumiona, ukryta pod makijażem seksualność. To spojrzenie wyciągało na wierzch wszystkie fantazje seksualne, skryte pragnienia i myśli. Przewiercało na wylot psychikę i magicznie-magnetycznie przyciągało rozgrzane krople libido... Usta. Nawet się nie poruszyły, a miało się wrażenie, że wypowiedziały tysiąc słów zachęty...
Nie czułem podniecenia. Nie wybuchła we mnie samcza potrzeba posiadania... Wręcz przeciwnie. Przestraszyłem się tej kobiety. To był seks, który wysysał do cna. Chodzące pożądanie. Przerażająca potworność. Zbyt śmiały erotyzm, mimo że niczym nie zdradzony światu...
Potem uczucie przeszło.
Nie chciałbym jej więcej spotkać, choć z drugiej strony uważam, że ta kobieta nie ma zbyt wiele wspólnego z uczuciem, którego doświadczyłem. Wydaje mi się, że ono po prostu przyszło. Znikąd, zogniskowało się akurat na niej. Ot, diabelska sztuczka.
W ogóle, to nie lubię blondynek.
Nie czułem podniecenia. Nie wybuchła we mnie samcza potrzeba posiadania... Wręcz przeciwnie. Przestraszyłem się tej kobiety. To był seks, który wysysał do cna. Chodzące pożądanie. Przerażająca potworność. Zbyt śmiały erotyzm, mimo że niczym nie zdradzony światu...
Potem uczucie przeszło.
Nie chciałbym jej więcej spotkać, choć z drugiej strony uważam, że ta kobieta nie ma zbyt wiele wspólnego z uczuciem, którego doświadczyłem. Wydaje mi się, że ono po prostu przyszło. Znikąd, zogniskowało się akurat na niej. Ot, diabelska sztuczka.
W ogóle, to nie lubię blondynek.
1 komentarz:
Bardzo sugestywnie napisane, przyjemnie było przeczytać. Choć nieustannie uważam pisanie takich rzeczy w blogu za emocjonalny ekshibicjonizm;)Z drugiej strony, gdybyś nie napisał, nie byłoby powodu , aby zatrzymać się na chwile.
PS. według Ciebie makijaż ukrywa seksualność ?
Prześlij komentarz