poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Film

A teraz, popijając sobie kakao, wspominam wycieczkę do kina na Transformerów. Film uważałem za typowy amerykański odmóżdżacz, bez sensu, ładu i składu, a okazał się zabawnym, sprytnie skonstruowanym obrazem, o niesamowitych efektach specjalnych, ekstremalnie śmiesznych tekstach (przy jednym oplułem się colą) i bardzo fajną muzyką, będącą połączeniem Matrixa i Piratów z Karaibów... :D Miało się wrażenie, że twórcy sami się z siebie śmieją, ekranizując mangową historię o robotach z kosmosu, które atakują Ziemię i biją się nawzajem, walcząc ramię w ramię z ludźmi, bądź przeciwko nim. Generalnie - fajny film, zachęcam do obadania. ;>

---
"I'm Bobby Bolivia. Like the country, but without malaria... Hohoho!"

1 komentarz:

Matylda pisze...

jesteś pewien, że się sami z siebie śmiali? może, w sumie. ja skupiłam się bardziej na wyciskających łzy z oczu momentach :P