poniedziałek, 11 czerwca 2007

wpień

No to muszę przyznać, że dzisiaj jestem ROZJEBANY nieprzeciętnie przez żywotne losu koleje, niewyspany, wymęczony, boli mnie głowa i znakomita większość bodźców zewnętrznych niezmiernie mnie WKURWIA. Takie nastroje przytrafiają się czasem najlepszym. Ja nie uważam się za najlepszego, niemniej jednak i mnie to dotknęło. Począwszy od galimatiasu z zaliczaniem i poprawianiem różnych absolutnie zbędnych rzeczy, a skończywszy na złośliwości lub idiotyzmie nauczycieli - wszystko jest takie, że o kant dupy potłuc i wyrzucić do pojemnika na szkło do recyclingu. Jutro do szkoły pójdę na 7:25, tylko po to, aby dowiedzieć się jaką mam ocenę z WueFu, po czym wrócę do domu i będę się przygotowywał do egzaminu, przez rozwiązywanie ćwiczonek, powtarzanie struktur formalnych, których nigdy się nie trzymam, bo ich nie znam, a także przypominanie sobie frejzal werbsów, które i tak zapomnę, kiedy będą mi potrzebne.
Jestem superpozytywnie nastawiony do życia, a czarę goryczy przepełnia fakt, że braciszek zabija mnie w Wolfensteina: Enemy Teritory. Nic, tylko się chlasnąć...

Brak komentarzy: