czwartek, 14 czerwca 2007

No generalnie...

Cóż mogę powiedzieć... Ludzie dzielą się na kilka kategorii i podkategorii. Korzystając z chwili beztwórczego czasu, postaram się ich scharakteryzować. Są ludzie, których lubię. Są ludzie, których lubię i rozumiem. Są też ludzie, których lubię, i nie rozumiem. Są również ludzie, których lubię i nie chcę zrozumieć.
Są ludzie, których nie lubię. Są ludzie, których uważam za nudnych i nie chce mi się z nimi gadać. Są ludzie, których uważam za idiotów i nie chcę z nimi rozmawiać. Są ludzie, którzy uważają za idiotę mnie (niewykluczone, że słusznie) i nie chcą ze mną gadać, bądź chcą, żeby wyszło na jaw, że jestem idiotą.
Są ludzie, do których nic nie mam, a zachowuję się, jakbym miał. Są też ludzie, do których mam to i owo, a zachowuję się, jakbym nie miał. Są ludzie, których darzę szacunkiem (serio). Są ludzie, którzy zasługują na mój szacunek, ale go nie posiadają. Są ludzie, których traktuję sprawiedliwie. Są też ludzie, których traktuję strasznie niesprawiedliwie, nie wiedzieć czemu.
Są ludzie, którzy się nie myją. Są ludzie, którzy zbierają znaczki pocztowe i ludzie, którzy uprawiają dziwne gatunki muzyczne. Są ludzie, którzy wolno chodzą ścieżką przy jezdni, po czym się bulwersują, że samochody na nich chlapią kałużą. Są ludzie, którzy są z Warszawy. Są ludzie, którzy pochodzą z Piaseczna, Radomia, Łodzi, Chojnic, Dobrego Miasta, Tarnowa, Łęcznej, Gdańska. Są ludzie, którzy szukają na moim blogu treści erotycznych, albo informacji o konserwacji szamba, albo o przyjęciach osiemnastkowych. Są ludzie, którzy są zakochani, albo tacy, co kochają tylko siebie, a niejednokrotnie również kochają się tylko ze sobą. Są ludzie, którzy myślą tylko o seksie. Są ludzie, którzy marzą o bieganiu po łące z obnażonymi pośladkami. Są ludzie, którzy są "niezłymi dupami", albo "niezłymi ciachami". Są ludzie, którzy chcą ekstremalnych doznań i tacy, którzy sapią wchodząc po schodach. Są ludzie, którzy bawią się martwą świnią, ale i tacy, którzy programują w Javie. Są ludzie, którzy lubią tańczyć, albo czytać książki. Są ludzie, którzy na całkiem trzeźwo gadają całkiem nieprawdopodobne rzeczy. Są ludzie, o których człowieczeństwie można by wątpić. Są ludzie-wróble, ludzie-żaby, ludzie-pająki, którzy rozgrywają prawdziwe bitwy w duszy. Są ludzie, którzy mają dziwne fryzury. Są ludzie, którzy są lubiani, i tacy, o których nikt nie pamięta. Są ludzie, którzy się śmieją, jak również tacy, z których się śmieją. Są ludzie o pięknych twarzach i ludzie o krzywych mordach. Są ludzie, którzy lubią pokazywać trochę ciałka, i ludzie, którzy lubią toczyć głazy narzutowe. Różni są ludzie.

Rzecz w tym, że ludzi jest wiele. Ludzi jest pełno. Ludzi jest w chuj mnóstwo wszędzie, gdzie nie spojrzeć, gdzie nie kichnąć, gdzie nie pierdnąć. Wszędzie tłum człowieków różnej maści, różnego wzrostu, różnych gabarytów, różnych rozmiarów butów i miseczek stanika. Gdziekolwiek byś nie wlazł, wszędzie będzie ktoś, albo jakaś resztka tego kogoś, przynajmniej.
Czasem jest to niezwykle denerwujące, bo towarzyszy ci uczucie zmieszania i niedostatecznej ilości przestrzeni do dychania. Czasami mimo tych ludzi idziesz i nie zwracasz na nich uwagi. Czasem masz ochotę im wszystkim wpierdolić, albo przynajmniej wysadzić ich w zanieczyszczone powietrze. Niejednokrotnie jest tak, że smutno ci, że tyle tych ludzi, a ty nie masz do kogo się uśmiechnąć, kogo zaczepić, z kim pogadać.
Ale to nie jest ta sytuacja.
Ludzi jest nieco za dużo. Każdy z nich żyje mniej-więcej według jakiegoś schematu, z czego można wywnioskować, że przynajmniej kilkoro ludzi żyje w podobny sposób. To ciekawe, prawda? Z drugiej strony każdy człowiek jest trochę inny, nieco bardziej śmierdzący, albo zdecydowanie bardziej wkurwiający.

Chciałem powiedzieć, że mało mi prywatności. Gdyby było takie miejsce, w którym ludzi nie byłoby wcale, oprócz mnie, i oprócz Ciebie, to byłoby mi dobrze.
I gdyby ludzie nie prowadzili żadnej działalności, w którą byłbym zaangażowany, to w ogóle...

Chyba nadszedł ten aspołeczny moment, w którym chciałbym powiedzieć wszystkim:

...

Nie, nie chciałbym być zanadto wulgarny.

Koniec zabawy, najwyższy czas złożyć papę na pancernej, dźwiękoszczelnej, antymyślowej poduszy.

Brak komentarzy: