No tak. Szkoła się skończyła, nie? Hehe... Obowiązki gdzieś przepadły, co? Hehe... Nie muszę odrabiać żadnej pracy domowej, prawda? Hehehe...
Jest jakoś dziwnie. Te wakacje to jakaś podejrzana sprawka... Siedzę w domu, zawieszony w czasie i przestrzeni, jak zdechła mucha w takim glutowatym czymś, co sprzedają na breloczkach za 3 złote w kioskach RUCHu... Jestem raczej bardziej niemobilny niż ruchawy, z powodu trwania okresu rekonwalescencji pozabiegowej. I siedzę w domu. I zajmuję się głównie oglądaniem filmów, słuchaniem muzyki, graniem w Kłeja 4, czytaniem książek... Wszystkim tym, na co czas kradłem z wysiłkiem w ciągu roku szkolnego, się zajmuję. Ale to jakoś nie cieszy za bardzo... Nie widuję się ze znajomymi, Kobietę wywieziono śmierdzącym wagonem na zadupie, samotno mi, z samym braciszkiem tylko w domu... Snuję się z lekkim, cywilizacyjnym bólem głowy po mieszkaniu, nie wiem za bardzo co mam ze sobą zrobić... Jakiś cholerny insekt, uciekając przed deszczem i piorunami, szczwanie wpieprzył się w mój klosz i pobrzękuje z uciechy... Jebany...
Zbliżają się dni jeszcze dziwniejsze. Muszę przystrzyc włosy z tyłu (albo i nie, jeszcze się zastanowię - decyzje związane z moim włosiem są dla mnie zawsze ciężkie do podjęcia...) i porobić sobie zdjęcia legitymacyjne. Czy tam paszportowe. Chuj wie jak się nazywają, w każdym razie potrzebuję ich do dowodu osobistego, prawa jazdy, patentu żeglarskiego, patentu motorowodnego, książeczki żeglarskiej. Dziwne, co? Posiadanie dowodu osobistego będzie dla mnie chyba niezwykle stresujące. W najlepszym przypadku nie stopię go na wolnym ogniu w jakiejś zapuszczonej jaskini... Dojrzałość jest czymś, z czym absolutnie i zupełnie nie jestem w stanie się zidentyfikować. Nie wiem jak to się dzieje, że 18 lat kończę za 12 dni... :O
Podłe, podłe życie... Tak sobie ze mną pogrywać!
Wakacje. Trochę zbyt deszcząco, jak dla mnie. I trochę za mało ludzi. I nie ma roweru.
Zresztą, nawet jakby był, to nie bardzo mógłbym go dosiąść... Ironia losu. To takie pojęcie z książek. Nie wiem dokładnie, co oznacza.
Żagli chcę, żagli!! I Kobiety!! I rychłej realizacji planu o kryptonimie "W"!! Tego przede wszystkim. NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH!! [diaboliczny śmiech]
E, dobra. Idę pograć w Kłeja.
Zbliżają się dni jeszcze dziwniejsze. Muszę przystrzyc włosy z tyłu (albo i nie, jeszcze się zastanowię - decyzje związane z moim włosiem są dla mnie zawsze ciężkie do podjęcia...) i porobić sobie zdjęcia legitymacyjne. Czy tam paszportowe. Chuj wie jak się nazywają, w każdym razie potrzebuję ich do dowodu osobistego, prawa jazdy, patentu żeglarskiego, patentu motorowodnego, książeczki żeglarskiej. Dziwne, co? Posiadanie dowodu osobistego będzie dla mnie chyba niezwykle stresujące. W najlepszym przypadku nie stopię go na wolnym ogniu w jakiejś zapuszczonej jaskini... Dojrzałość jest czymś, z czym absolutnie i zupełnie nie jestem w stanie się zidentyfikować. Nie wiem jak to się dzieje, że 18 lat kończę za 12 dni... :O
Podłe, podłe życie... Tak sobie ze mną pogrywać!
Wakacje. Trochę zbyt deszcząco, jak dla mnie. I trochę za mało ludzi. I nie ma roweru.
Zresztą, nawet jakby był, to nie bardzo mógłbym go dosiąść... Ironia losu. To takie pojęcie z książek. Nie wiem dokładnie, co oznacza.
Żagli chcę, żagli!! I Kobiety!! I rychłej realizacji planu o kryptonimie "W"!! Tego przede wszystkim. NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH!! [diaboliczny śmiech]
E, dobra. Idę pograć w Kłeja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz