wtorek, 26 czerwca 2007

Acha...

No tak. Szkoła się skończyła, nie? Hehe... Obowiązki gdzieś przepadły, co? Hehe... Nie muszę odrabiać żadnej pracy domowej, prawda? Hehehe...

Jest jakoś dziwnie. Te wakacje to jakaś podejrzana sprawka... Siedzę w domu, zawieszony w czasie i przestrzeni, jak zdechła mucha w takim glutowatym czymś, co sprzedają na breloczkach za 3 złote w kioskach RUCHu... Jestem raczej bardziej niemobilny niż ruchawy, z powodu trwania okresu rekonwalescencji pozabiegowej. I siedzę w domu. I zajmuję się głównie oglądaniem filmów, słuchaniem muzyki, graniem w Kłeja 4, czytaniem książek... Wszystkim tym, na co czas kradłem z wysiłkiem w ciągu roku szkolnego, się zajmuję. Ale to jakoś nie cieszy za bardzo... Nie widuję się ze znajomymi, Kobietę wywieziono śmierdzącym wagonem na zadupie, samotno mi, z samym braciszkiem tylko w domu... Snuję się z lekkim, cywilizacyjnym bólem głowy po mieszkaniu, nie wiem za bardzo co mam ze sobą zrobić... Jakiś cholerny insekt, uciekając przed deszczem i piorunami, szczwanie wpieprzył się w mój klosz i pobrzękuje z uciechy... Jebany...

Zbliżają się dni jeszcze dziwniejsze. Muszę przystrzyc włosy z tyłu (albo i nie, jeszcze się zastanowię - decyzje związane z moim włosiem są dla mnie zawsze ciężkie do podjęcia...) i porobić sobie zdjęcia legitymacyjne. Czy tam paszportowe. Chuj wie jak się nazywają, w każdym razie potrzebuję ich do dowodu osobistego, prawa jazdy, patentu żeglarskiego, patentu motorowodnego, książeczki żeglarskiej. Dziwne, co? Posiadanie dowodu osobistego będzie dla mnie chyba niezwykle stresujące. W najlepszym przypadku nie stopię go na wolnym ogniu w jakiejś zapuszczonej jaskini... Dojrzałość jest czymś, z czym absolutnie i zupełnie nie jestem w stanie się zidentyfikować. Nie wiem jak to się dzieje, że 18 lat kończę za 12 dni... :O

Podłe, podłe życie... Tak sobie ze mną pogrywać!

Wakacje. Trochę zbyt deszcząco, jak dla mnie. I trochę za mało ludzi. I nie ma roweru.

Zresztą, nawet jakby był, to nie bardzo mógłbym go dosiąść... Ironia losu. To takie pojęcie z książek. Nie wiem dokładnie, co oznacza.

Żagli chcę, żagli!! I Kobiety!! I rychłej realizacji planu o kryptonimie "W"!! Tego przede wszystkim. NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH NIAH!! [diaboliczny śmiech]

E, dobra. Idę pograć w Kłeja.

Brak komentarzy: