poniedziałek, 11 maja 2009

Irie?

Od dziś będę pocinał ujebanym autem. To dlatego, że za każdym razem, jak postanowię go umyć na błysk w pobliskiej myjni automatycznej, następnego dnia występują obfite opady atmosferyczne, i z otwartych niebios rzęsiste strumienie syfnego ścieku spływają na nawoskowaną karoserię, a samochody przejeżdżające obok pieczołowicie dobranego miejsca parkingowego przezeń zajętego opryskują go ściekiem uprzednio spadłym na ziemię i formującym przepastną kałuż. Może jak nie będę mył auta, to nie będzie opadów? A może będą, ale spadająca woda będzie mi ryba? [żart]

Czas pokaże, czas pokarze. [żart]

A tymczasem pogrążam się w pracy, nauce oraz nowo rozpoczętym byciu rastamanem.


Poczujcie riddim! ;D

3 komentarze:

Pasqui pisze...

złote majty!

siorb pisze...

cycki!

Krzysztof pisze...

dziewczęta, kaman... :/