W tytule autor zwraca się w formie apostrofy do spokojnej wsi, wesołej wsi, która stanowi obiekt jego marzeń, idylliczne miejsce, w którym chciałby się znajdować. Jego pragnienia jednak pragnione są na próżno, gdyż wciąż znajduje się w mieście gwarnym, mieście dusznym, mieście groźnym i spokoju ni wesołości zaznać mu nie idzie.
Olśnienia dostałem o treści: Krzysiu, czas wziąć dupę w troki. Powitałem je niechętnie, rzecz jasna, lecz musiałem zgodzić się z treścią olśnienia, gdyż w istocie taka konieczność jawi się oczom mej duszy.
Studia prawnicze są zdradzieckimi studiami. Zewsząd czyha na studenta wiele pokus, odwracających jego uwagę od sedna jego egzystencji, jakim jest systematyczna nauka, jak również niebezpieczeństw, stępiających jego postrzeganie owego sedna. Tak też niewielka liczba zajęć, wyśmiewana przez kolegów z innych wydziałów, czas wolny, poświęcany na inne sprawy niż edukacyjny samorozwój, czy też skłonność do częstego spotykania się w gronie przyjaciół prowadzą studenta na manowce przez drewniany most na linach, który tylko czeka, aby spłonąć. To taka peryfraza powiedzenia "palić za sobą mosty", rozumiecie. Bardzo kunsztowny środek stylistyczny. Doceńta!
Dzisiaj właśnie mocą wyżej opisanego olśnienia, doszedłem do wniosku, że powinienem zabrać się do systematycznej, skrupulatnej, efektywnej i permanentnej pracy, która pozwoli mi uzyskać satysfakcjonujące wyniki egzaminów oraz stypendium naukowe na początku przyszłego semestru, nie wspominając już o niesamowitej satysfakcji i polepszeniu samopoczucia. Tego mi potrzeba, to osiągnę, do tego się zabiorę. Problem polega jednak na tym, że jak na razie nie posiadam żadnego dobrego pomysłu na uporządkowanie owej nauki, co ją mam rozpocząć, ani podzielenie swojego czasu na odpowiednie przedziały, w których zgłębiałbym tajniki rozmaitych dziedzin edukacji, które do zgłębienia posiadam, zgodnie z Programem Studiów. Prawniczych. Tego rodzaju planowanie i administracja czasem nigdy nie były moimi mocnymi stronami, ale również, o ile pamiętam, nigdy mi się specjalnie nie przydały. Nawet przed maturą jakichś wielkich strategii nie układałem. No to może nie trzeba. Zastanowię się nad tym, jak już zakasam rękawy, a dupa znajdzie się we właściwych trokach.
W środę udało mi się po raz pierwszy, drugi i trzeci trafić na antenę. Było to przeżycie niesamowicie ekscytujące i wielce mi się spodobało, zwłaszcza że zaszło to niespodziewanie i z nagła. Nakazano mi zastąpić koleżankę, którą wydelegowano na konferencję prasową w sprawie stwardnienia rozsianego, formułując nakaz na dziesięć minut przed emisją wiadomości. Dostałem spiny, no ale kulejąc, nie kulejąc, pogadałem sobie trochę do mikrofonu. Następnym razem było już nieco lepiej, a potem jeszcze nieco lepiej. Mam nadzieję, że jutro również pozwolą mi się wykazać na paszczy.
Tymczasem udaję się spać. Ostatnio bardzo wcześnie kładę się spać, a to z racji tego, że jestem bardzo zmęczony. Czytam również regularnie Paragraf 22 i ubóstwiam tę książkę, a wszelkie stworzenie chwali Pana. Zamiast czytać i ubóstwiać, powinienem czytać i tolerować inne dzieła literatury, z "prawem" lub "ustrojem" w tytule, ale to, jak wiadomo, przychodzi z większym trudem. Postanowienie jednak powzięte, wnet zabieram się do roboty. Ażeby cichcem nie zarzucić postanowienia, dzielę się nim na niwie publicznej, tutej właśnie.
Bom jest człowiek słowny i godny zaufania, jak żaden inny!
Olśnienia dostałem o treści: Krzysiu, czas wziąć dupę w troki. Powitałem je niechętnie, rzecz jasna, lecz musiałem zgodzić się z treścią olśnienia, gdyż w istocie taka konieczność jawi się oczom mej duszy.
Studia prawnicze są zdradzieckimi studiami. Zewsząd czyha na studenta wiele pokus, odwracających jego uwagę od sedna jego egzystencji, jakim jest systematyczna nauka, jak również niebezpieczeństw, stępiających jego postrzeganie owego sedna. Tak też niewielka liczba zajęć, wyśmiewana przez kolegów z innych wydziałów, czas wolny, poświęcany na inne sprawy niż edukacyjny samorozwój, czy też skłonność do częstego spotykania się w gronie przyjaciół prowadzą studenta na manowce przez drewniany most na linach, który tylko czeka, aby spłonąć. To taka peryfraza powiedzenia "palić za sobą mosty", rozumiecie. Bardzo kunsztowny środek stylistyczny. Doceńta!
Dzisiaj właśnie mocą wyżej opisanego olśnienia, doszedłem do wniosku, że powinienem zabrać się do systematycznej, skrupulatnej, efektywnej i permanentnej pracy, która pozwoli mi uzyskać satysfakcjonujące wyniki egzaminów oraz stypendium naukowe na początku przyszłego semestru, nie wspominając już o niesamowitej satysfakcji i polepszeniu samopoczucia. Tego mi potrzeba, to osiągnę, do tego się zabiorę. Problem polega jednak na tym, że jak na razie nie posiadam żadnego dobrego pomysłu na uporządkowanie owej nauki, co ją mam rozpocząć, ani podzielenie swojego czasu na odpowiednie przedziały, w których zgłębiałbym tajniki rozmaitych dziedzin edukacji, które do zgłębienia posiadam, zgodnie z Programem Studiów. Prawniczych. Tego rodzaju planowanie i administracja czasem nigdy nie były moimi mocnymi stronami, ale również, o ile pamiętam, nigdy mi się specjalnie nie przydały. Nawet przed maturą jakichś wielkich strategii nie układałem. No to może nie trzeba. Zastanowię się nad tym, jak już zakasam rękawy, a dupa znajdzie się we właściwych trokach.
W środę udało mi się po raz pierwszy, drugi i trzeci trafić na antenę. Było to przeżycie niesamowicie ekscytujące i wielce mi się spodobało, zwłaszcza że zaszło to niespodziewanie i z nagła. Nakazano mi zastąpić koleżankę, którą wydelegowano na konferencję prasową w sprawie stwardnienia rozsianego, formułując nakaz na dziesięć minut przed emisją wiadomości. Dostałem spiny, no ale kulejąc, nie kulejąc, pogadałem sobie trochę do mikrofonu. Następnym razem było już nieco lepiej, a potem jeszcze nieco lepiej. Mam nadzieję, że jutro również pozwolą mi się wykazać na paszczy.
Tymczasem udaję się spać. Ostatnio bardzo wcześnie kładę się spać, a to z racji tego, że jestem bardzo zmęczony. Czytam również regularnie Paragraf 22 i ubóstwiam tę książkę, a wszelkie stworzenie chwali Pana. Zamiast czytać i ubóstwiać, powinienem czytać i tolerować inne dzieła literatury, z "prawem" lub "ustrojem" w tytule, ale to, jak wiadomo, przychodzi z większym trudem. Postanowienie jednak powzięte, wnet zabieram się do roboty. Ażeby cichcem nie zarzucić postanowienia, dzielę się nim na niwie publicznej, tutej właśnie.
Bom jest człowiek słowny i godny zaufania, jak żaden inny!
6 komentarzy:
Dobrzee dobrze. Doceniamta! Twój kunszt literacki, jak również szczytne postanowienie naukowe (możemy się obopólnie skłaniać ku edukacji- jeśli będziesz spędzał na nauce tyle czasu, ile u mnie na wydziale trzeba spędzać, by cokolwiek zaliczyć, to z pewnością dostaniesz stypendium:).Doceniam także tembr Twego głosu na antenie kampusiu (mogę szpanować przed koleżankami, że moj chłopak jest radiowcem:P).
"Krzysztof Muciak - radio kampus. " dzisiejszy nius o wybuchu w liceum był doprawdy niesamowity :D
a tak poza tym, to takie próby dzielenia czasu, rozplanowania wszystkiego i w ogóle układania sobie idealnej strategii nigdy nie działają... ["let it beeee";D]
Trafiłyście akurat na kiepskie wejście, bo czytałem cudzego newsa, który na dodatek był kiepsko zredagowany, a ja się poplątałem jęzorem. No ale w sumie fajnie, że ktoś mnie usłyszał. ;)
prawie się zadławiłam herbatą, jak usłyszałam, że "więcej na ten temat powie Krzysztof Muciak" :D :D (nie czytałam tego posta przedtem, więc w ogóle się nie spodziewałam, że możesz już być na antenie)
a ja jestem na highway to hell, tyle wam powiem. hejze ha!
i tego, bardzom dumna z mojego kolegi Krzysztofa, uwielbiam radio (generalnie), choc ostatni raz radia kampus sluchalam pewnie w gimnazjum jakos przez pol godziny ;D
tak trzymac, brachu!
- -"
Prześlij komentarz